Przeskocz nawigację

DAYS OF THE RISING DOOM 1. Aina Overture 2. Revelations 3. Silver Maiden 4. Flight Of Torek 5. Naschtok Is Born 6. The Beast Within 7. The Siege Of Aina 8. Talon’s Last Hope 9. Rape Of Oria 10. Son Of Sorvahr 11. Serendipity 12. Lalae Amêr 13. Rebellion 14. Oriana’s Wrath 15. Restoration

THE STORY OF AINA 1. The Story Of Aina (Instrumental) 2. The Beast Within (Single Version) 3. Ve Toúra Sol -Rape Of Oria- (Ainae Version) 4. Flight Of Torek (Single Version) 5. Silver Maiden (Alternate Version) 6. Talon’s Last Hope (Demo) 7. The Siege Of Aina (Single Version) 8. The Story Of Aina

BEYOND THE BORDERS (DVD) 1. The Beast Within (Single Version) 3D Computer Animation 2. The Making Of Aina 3. The Story Of Aina – Moving Story Board 4. Slide Show 5. Artwork 6. Audio Settings 7. Credits DVD

Ocena: 6/10

Na scenie metalowej pojawiły się jak do tej pory – na ile się orientuję – dwie opery i jeden balet. Teraz, po Avantasii, bierzemy się za Ainę. Jest to z kolei projekt holenderski, do którego zaproszono jeszcze więcej ludzi, niż do Avantasii. Hemm… Zjawił się też i sławny Tobias Sammet, tym razem w roli narratora.

Co zatem różni Ainę od Avantasii? Przede wszystkim poziom i zamysłu, i wykonania. Co prawda – niestety – wyszło i tak gorzej, niż na Avantasii. W czym problem? Otóż znów zrobił się zbyt wielki kurnik – nagromadzenie się tak dużej ilości sław, jak Simone Simons, Candice Night, Amandy Somerville, Damiana Wilsona, Marco Hietali, Emppu Vuorinena, Glena Hughesa, czy Sass Jordan, spowodowało, że zaczęli trochę sobie wchodzić w paradę. Poza tym, w przeciwieństwie do tego, co zmajstrował Sammet, nie jest to aż tak składne fabularnie. No, ale powiedzmy, że można mówić o samej muzyce. Co wtedy będziemy mieli?

Ano, trochę bardziej progrockowego, niż powermetalowego grania. Mamy świetne mocno symfonicznie podbudowane kawałki, jak The Siege of Aina (z rewelacyjną partią Candice Night), czy też takie ciekawostki, jak lekko transujące na początku Naschtok is Born. Inwencji artystom nie można odmówić – jednakże obok intencji musi być coś chwytliwego, a tutaj już różnie. Niezbyt to wciąga, miło się słucha, ale mimo wszystko mi przelatywało przez ucho. Poza tym niektóre elementy układanki wydają się być dodane na siłę, inne zaś śmieszne (Rape of Oria). Co jednak można by powiedzieć jeszcze?

Zwróćmy uwagę na Tobiasa Sammeta, ze względu na to, że jest to jedyny wyróżniający się kastrat. Może dlatego, że na drugiej płycie dostajemy piętnastominutowe The Story of Aina z przesłodzonym głosem wokalisty. Z głosów jeszcze należałoby dorzucić autoparodystyczne Oriana’s Wrath, gdzie nie wiadomo, czy śpiewa kobieta, czy mężczyzna… Cóż, jak widać różne rzeczy mogą się zdarzyć w światku muzycznym…

Druga płytka to bonusy, alternatywne wersje i takie tam. Ze względu na to, że nie bardzo mnie zachwycił pierwszy dysk, drugi też krótko był słuchany. Również i dvd nie jest czymś nadzwyczajnym – po prostu teledysk, making of i takie tam… Piszę to z pewnym smutkiem, bo wciąż czekam na metal operę z prawdziwego zdarzenia (dlaczego Nightwish, Within Temptation, After Forever, Epica, Lacuna Coil, Therion, Tristania i Lacrimosa nie mogliby zrobić czegoś razem?… Boże…)

Cóż, widać, że Aina to produkt bardziej dla zagorzałych fanów i eksperymentatorów. Danie może i niezłe, ale bardzo ciężkostrawne. Odbiło się to chyba na samej popularności Ainy, która przeszła jako ciekawostka i… No i właśnie. Przeszła. A potem słuch o niej zaginął.

f!eld

%d blogerów lubi to: