Przeskocz nawigację

1. Shores in Flames | 2. Valhalla | 3. Baptised in Fire and Ice | 4. Father to Son | 5. Song to Hall Up High | 6. Home of Once Brave | 7. One Rode to Asa Bay | 8. [Untitled]

Ocena: 10/10

Quorthon zmarł 7 czerwca 2004 roku. To wydarzenie wstrząsnęło światkiem metalowym (nie mówię oczywiście o totalnych ignorantach, nie wiedzących kim on w ogóle był). Nagrywał płyty lepsze, gorsze i o różnej stylistyce. Jednego nie można mu odmówić – tego, że był geniuszem. Pisząc tą recenzję podejmuję się stosunkowo trudnej rzeczy – mianowicie oceny dzieła wielkiego, epickiego, ponadczasowego, którego klimat i piękno są wręcz nie do opisania. Utwory na „Hammerheart” są długie, rozbudowane i mimo fatalnej jakości albumu słucha się na jednym tchu, nie mogąc wyjść z podziwu. Gdyby Quorthon posiadał za czasów „Hammerheart” lepszy sprzęt, pewnie płyta była by o wiele bardziej dopieszczona, a co za tym idzie – bardziej doceniona przez słuchaczy.

Pierwszy kawałek pod tytułem „Shores in flames” wita nas szumem morza. Wczuwamy się powoli w skandynawski klimat. Potem wchodzi brzdąkanie na gitarce i klimatyczny wokal Quorthona. Zanosi się na utwór balladowy, ale potem jest już metalowo. Wchodzi żywsza perkusja i ostry riff. Gdzieś w połowie zawitają jeszcze chórki nucące tajemniczo tytuł utworu. Potem dość zróżnicowana solówka, i ponad dziesięciominutowy utwór powoli zaczyna dobiegać końcowi. Żegnają nas dudniące rogi wikingów. Piękny utwór. Tak na marginesie mówiąc: zawsze wzruszam się, gdy Quorthon śpiewa „Cold, wild, deep, black ocean waves inivites my hungry heart….Cry not my love I’ll return, only death can keep us apart”, ale co ja na to poradzę… taki już ze mnie romantyk ;).

Drugi utwór jest zdecydowanie jednym z lepszych na „Hammerheart”. Nosi on tytuł „Valhalla”. Przepiękny riff, umiarkowane tempo i te chórki śpiewające: „Valhalla – shields of gold. Valhalla – great warriors hall”. Po prostu piękny, trwający niemal 10 minut song.

Potem usłyszymy „Baptised in Fire and Ice”. Fajny utwór, ale ogółem najmniej mi się podoba. Kawałek typowo metalowy, z żywą perkusją i ostrym niczym brzytwa riffem. Czasem odezwie się jakiś chórek, ale raczej szału nie robi. Utwór jest trochę inny od reszty i może dlatego jakoś tak nie pasuje do całości. Mimo wszystko, jak już zaznaczyłem – jest dobry.

Z kolei „Father to Son” trochę zwalnia z tempa i pokazuje nam dobitnie po raz kolejny talent kompozytorski Quorthona – świetny riff i nienajgorzej przemyślany refren. Na początku słychać też odgłosy osady wikingów (?). Skrzypienie drzwi, szczekanie psa, zgiełk uliczny. Daje to fajny efekt, pozwalający jeszcze bardziej wczuć się w klimat.

Następny utwór to typowa, nazwijmy to: „ballada”. „Song to hall up high” to piękna kompozycja, którą budują lekkie gitarki, smutny śpiew Quorthona (swoją drogą odwalił tutaj kawał dobrej roboty) i mewy w tle…Można się rozmarzyć. Najkrótsza kompozycja na płycie. Niestety. Ale nie ma co się smucić, bo zaraz potem znowu świetny utwór:

„Home of once brave” – swego czasu był to mój ulubiony utwór z tej płyty. Świetny riff, tekst i to co mnie niegdyś urzekło – refren. Zaśpiewany kapitalnie i nie raz go nuciłem pod nosem, tym bardziej, że tą płytę poznawałem będąc akurat nad morzem bałtyckim. Nie mogłem lepiej trafić, jeśli chodzi o zgodność z klimatem krążka, ale dość o mnie, wracamy do „Hammerheart’a”.

„One Rode To Asa Bay”. Kawałek wręcz cudowny! Riff jak to zwykle w przypadku Quorthona bywa – genialny. Ostre solo i dzwony bijące melodię, która urzekła mnie swym pięknem ;) Dodajmy do tego majestatyczne chórki. Całość brzmi kapitalnie. Nieuchronnie zbliżamy się do końca, bo zostaje tylko swego rodzaju outro i „Hammerheart” się kończy.

Podsumowując krótko – płyta przełomowa dla viking metalu, przepełniona znakomitymi riffami i melodiami. Dobry wokal, chórki, „wspomagacze klimatotwórcze” i ciekawe koncepcje. Wszystko to składa się na album porywający, doskonały i przepiękny. Niestety był on nagrywany w piwnicy Quorthona, przez co jakość bardzo na tym ucierpiała i może odstraszać – ale naprawdę warto przez tą płytę przebrnąć, chociażby po to, aby dowiedzieć się kim był Quorthon (jeżeli oczywiście wcześniej tego nie wiedzieliście)!

]v[ichał

%d blogerów lubi to: