Przeskocz nawigację

1. Path 2. Struggle 3. Romance 4. Pray! 5. In Memoriam 6. Hyperventilation 7. Beyond Time  8. Hope 9. Kaamos 10. Coma 11. Hall of the Mountain King 12. Until It Sleeps 13. Fight Fire with Fire SE Disc 2: 1. Path vol. 2 2. Hope vol. 2 3. Harmageddon 4. Nothing Else Matters 5. Inquisition Symphony

Ocena: 9/10; SE 10/10

Istnieją albumy, koło których nie można przejść obojętnie. Oczywiście, że do takich należeć będzie Cult Apocalyptiki. Wytłumaczenie jest prostsze, niż myślicie. Rzecz w tym, że energii, pomysłów oraz radości z grania czwórka Finów mogłaby udzielić całej masie różnych zespołów.Już zwykłe wydanie (to z pełnoformatową czaszką) prezentuje nam godzinę dobrej muzyki. Począwszy od niezłego intro w postaci Path, przez ostre Struggle, dochodzimy do jednej z ballad – Romance. Jeden z najpiękniejszych kawałków, jakie skomponował Eicca Toppinen. To jednak nie wszystko. Troszkę dalej otrzymujemy In Memoriam poświęcone pamięci jednego z przyjaciół członków zespołu – przepiękny, cichy, atmosferyczny wręcz utwór.

Konsekwentnie natomiast pomysły ze Struggle oraz Pray! realizuje lekko grunge’owe Hyperventilation. I tak przez całą płytę – nastrojowe ballady (Beyond Time) przeplatają się z energiczniejszymi utworami (Kaamos, Hope). Całość wieńczy nagrana w kościele na żywo (hemm…) Coma o wyjątkowo żałobnym nastroju. Żeby oddać sprawiedliwość – album nie jest do końca doskonały. owszem, świetna wersja Hall of the Mountain King (W Grocie Króla Gór E. Griega – oryginalnie jest to utwór symfoniczny) nabiera kopa poprzez trashowe elementy, natomiast covery Metalliki… Cóż. O ile Fight Fire With Fire nieźle trafił w moje gusta, to Until it Sleeps – jak dla mnie – kompletnie nie pasuje do stylistyki bardziej stonowanego, mimo wszystko, od Inquisition Symphony Cult.

Ten drobny błąd (który spuszcza oczko z 10 do 9 :P) jest zręcznie tuszowany w edycji specjalnej. Mamy dwie nowe wersje utworów – z wokalami, ale o tym za chwilę, i doskonałe streszczenie poprzedniego albumu. Liryczne w tym wykonaniu Nothing Else Matters, świetne – ciężkie – Harmageddon i jeden z lepszych, moim zdaniem, utworów – czyli Inquisition Symphony.

Co do utworów z wokalami. Path vol 2 to Path z wokalem Sandry Nasic (Guano Apes) i totalnie zmienioną linią melodyczną – ale to nie znaczy, że gorzej. Posłuchacie tego chropawego głosu krzyczącego „What the hell are you trying?!” – zrozumiecie, w czym urok.

Hope vol. 2 to z kolei singiel promujący francuski steampunkowy thriller Vidocq. Tym razem Matthias Sayer (niemieckie Farmer Boys) ze swoim hipnotycznym wokalem przemienił i tak świetne Hope w instrumentalno-wokalne arcydzieło. Utwór jest oniryczny, jednocześnie leniwy i ostry. Naprawdę, chyba – obok Path – najlepszy w historii (przynajmniej technicznie) duet tego zespołu.

No, to chyba ocena oczywista. Ja radzę się zaopatrzyć w edycję limitowaną – to właściwie obowiązek dla każdego fana muzyki alternatywnej i metalu.

f!eld

%d blogerów lubi to: