Przeskocz nawigację

 1. Wyludniacz
 2. Popioły
 3. Nieruchomo (bonus)
 4. Miejsce pod słońcem
 5. Dzyń
 6. Ciało i duch
 7. Piesń przygodna
 8. Piosenka liczb (bonus)
 9. Święto jaskółki (bonus)
10. Skończyłem rozpoczynaj
11. Nie dotykając ziemi (bonus)

Ocena: 10/10

Dobrze, zadajmy sobie pytanie: czy polska muzyka jest w stanie stworzyć coś rewelacyjnego? Tak, jest. Nie ulega wątpliwości, że w tym zalewie klonów zachodnich produkcji wciąż jest szansa odnalezienie czegoś zupełnie innego – świeżego, pełnego mocy i dającego pewność, że jeszcze nie jest tak tragicznie.

Jedną z takich płyt z pewnością jest Triodante Armii. Jakkolwiek – wytłumaczmy sobie – nie jestem zwolennikiem postpunkowych kombinacji (które wyraźnie nam prezentuje towarzystwo na np. Antiarmii), to jednak zdarzają się pozytywne niespodzianki. No bo jak inaczej nazwać płytę, na której punk, heavy i trash to niejako tylko dodatek do całej reszty? Tutaj forma jest wyjątkowo plastyczna, przypomina trochę zakręconą dawkę progresywnego metalu. Kompozycje są starannie przemyślane, zaskakują nieraz formą – jak choćby waltornia, która się przewija non-stop przez całość płyty (a zazwyczaj jak coś jest, to są to klawisze lub smyczki… no… robi się interesująco), czy też wyraźne wstawki wiolonczelowe. Ot, taka wykastrowana orkiestra. Dodajmy do tego Piosenkę liczb (no, co jak co, ale recytacji bym się nie spodziewał), czy swingującą Pieśń Przygodną. Smutne solo waltorni w Święcie jaskółki i wreszcie cover (chociaż na ile to cover, a na ile inspiracja, skoro tytuł i część utworu po polsku…?) Morrissona w postaci Nie dotykając ziemi. Zresztą, autorów sobie podobierał Budzy niezłych – obok siebie dodał Morrissona i Tomasza Becketta.

Z tego koktajlu wyszedł istny Mołotow – zamiata człowieka w kąt i każe słuchać z podziwem. Dziesięć, bo album jest genialny i w formie i treści. Szkoda tylko, że tak mało doceniany przez słuchaczy. Szkoda tylko, że te 4 utwory bonusowe pojawiły się chyba dopiero na reedycji, co trochę zubaża wcześniejszą wersją. No, ale i tak kawał dobrej roboty wyszedł. 10 daję reedycji, co do starej – od głosu się wstrzymam. I tak nie znajdę adekwatnej oceny.

f!eld

%d blogerów lubi to: