Przeskocz nawigację

  1. Wolf’s Heart
  2. Silvae
  3. Last Drop of the Waterfall
  4. Decision
  5. White Angels
  6. Arrow of Oblivion

Ocena: 8.5/10

At the Lake to zaiste wielka nadzieja na polską, solidną reprezentację w nurcie power metalu. Kolejne demo prezentuje twórczość w wiele zapowiadającym rozkwicie, którego słucha mi się z nieskrywaną przyjemnością. W przypadku przeeksploatowanych i modnych gatunków niełatwo o oryginalność. Tej jednak tu nie brakuje. Zdaje się to być zasługą wiodących skrzypiec (zawsze powtarzałem, że to genialny instrument pozwalający na mnóstwo rozmaitych epifanii) – ale tym co odróżnia ich od innych wiolinowo-metalowych grup (nie czarujmy się, jedyni nie są), to folkowy wydźwięk, brzmienie dość surowe, które jednak zaprzęgnięto do niezwykle melodyjnych kompozycji (melodyjnych w sposób przemyślany i wspaniale złożony, bynajmniej nie piosenkowy) – rzadko kiedy jako jedynie ozdabiające dodatki.

Co się chwali to wyważenie środka ciężkości, nie ma tu miejsc gdzie smyczki piłują nam uszy, a gitary wdzierają się w głowę; głos, którego wokalistka nie bała się wynieść na nobliwą wyżynę namaszczoną dostojnością sopranów. Głos Małgorzaty to osobny fenomen składników na jeziorańską alchemię – ma jakąś szlachecką nutę, doskonała contra wobec wielu Jęczących Mart współczesnej sceny metalowej. Miałbym ochotę usłyszeć nieco bardziej podkreśloną gitarę, bo ta jest tutaj mało wyeksponowana i nieraz ginie w tłumie, ale w gruncie rzeczy nie jest to żaden punkt sporny na tym etapie.

Jeśli przyjrzeć się całokształtowi EP, to zadziwia ono energią w wielu odmianach – od dynamicznego „Wolf’s Heart”, przez być może nawet bardziej porywające, choć w inny sposób, „Silvae” (wróżę temu miano legendy na tle obecnej i przyszłej dyskografii) do pazura jakim jest „Decision”. W pozostałych utworach naprawdę cieszy mnie w jaki odczuwalny sposób emanuje z nich pierwszeństwo muzyki, pięknie skomponowanej i nie inaczej wykonanej, co widać zwłaszcza w zamykającym, instrumentalnym „An Arrow of Oblivion”. Wspaniała rodzyna.

Już jakiś czas temu At The Lake udowodniło, że termin „demo” w świecie muzyki nie musi oznaczać demonicznej nudy – w ich przypadku wręcz przeciwnie: demonstrację oryginalności i potencjału, które na EPce rozkwitają. Mam nadzieję, że na albumie eksplodują.

Ver.

%d blogerów lubi to: