Przeskocz nawigację


1. Lay
2. Ruin
3. Mares’s Nest
4. Nine Wishes
5. Human Inventions
6. Mental Nomads
7. Changeling
8. The Beldam of the Bedlam
9. Translunaria
10. Look Further

Ocena: 6/10

Styl tej grupy jest dość trudny do zdefiniowania- mamy tu trochę metalowego ciężaru, ale nie brakuje też dużej ilości klawiszy, szczypty elektroniki i dziwnego wokalu… Właśnie, ten wokal…
Nietypowy śpiew Moniki jest znakiem rozpoznawczym Atroxa i to od stosunku odbiorcy do wokalu Moniki zależy odbiór całej płyty. Można o nim powiedzieć wszystko, ale z pewnoscią jedno określenie jest trafne- on nie jest normalny. Monika szepcze, piszczy, skrzeczy, czasem serwuje nam ekstremalne wycia. Rzadko się widuje takie wokalistki, choć śpiew Moniki niekoniecznie musi do wszystkich trafić. Zresztą wystarczy pokatować sobie uszy za pomocą Mare’s Nest zbudowane na kontraście miedzy spokojną zwrotką i wyciem w refrenie czy The Bedlam Of Bedlak, który jest chyba najlepszym utworem na krążku- zawiera w sobie wszystkie jego mocne strony (udziwniony do niemożliwości wokal, gitary, klawisze i nieźle brzmiącą elektronikę).

Teraz należałoby sie do czegoś przyczepić, bo jest tez czego sie czepiać, szczególnie jeśli chodzi o gitary i perkusje – solówki wychodzą poprawnie, ale reszta- niekoniecznie. Jak to znajomy skomentowal „na początku jest „pyk, pyk, pyk” a później „tra ta ta ta ta” i tak w kółko”. Ta monotonia mnie osobiście irytuje, choć z pewnością, wraz z wokalem Moniki i cala resztą, przyczynia się do tworzenia tej psychodelicznej atmosfery. Tylko, ze dlaczego przy okazji musi szarpać człowiekowi nerwy?

Poza tym parę utworów (np. Translunaria czy Ruin) zwyczajnie przelatuje przez uszy, nie czyniąc specjalnego wrażenia. Do klawiszy się przyczepić nie mogę, brzmią naprawdę dobrze i doskonale wpasowują sie w całość, nie są zbyt „natrętne” ani nie schodzą na zbyt daleki plan. Jednak i tak to wokal jest najważniejszy i osoby, które nie mogą go słuchać niech odejmą od oceny końcowej 3 punkty, bo bez Moniki Atrox byłby kolejnym, niewybijającym się specjalnie zespołem.

Ogólnie – płyta dobra i polecana wszystkim, którzy lubią nietypowe, psychodeliczne brzmienia i nie mają nic przeciwko wokalnym eksperymentom. Oni mogą traktować 6 w ocenie jako 7. Innym nie polecam, bedą się tylko stresować i wyłączą płytę w połowie.

Poquelin

%d blogerów lubi to: