Przeskocz nawigację

  1. Way to Mandalay
  2. Black Crows
  3. Diamonds and Rust
  4. Cartouche
  5. Queen for a Day (part 1)
  6. Queen for a Day (part 2)
  7. Ivory Tower
  8. Nur eine Minute
  9. Ghost of a Rose
10. Mr Peargram’s Morris and Sword
11. Loreley
12. Where Are We Going Home
13. Rainbow Blues
14. All for One
15. Dandelion Wine

Ocena: 6/10

Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale mam wrażenie, że coś przeprało mózg panu Blackmore’owi i postanowił on po paru latach, że zamieni Blackmore’s Night w Deep Purple 2. Mamy wciąż coś bliżej Blackmore’s Night, niż panów od Child in Time, ale i tak zdecydowanie przestaje mi się to podobać. Po pierwsze – mamy za dużo gitary elektrycznej. Po drugie Candice zaczęła z tekstami lądować w XX wieku (Diamonds and Rust). Owszem, niektórym może to nie przeszkadzać, ale ja jestem zdecydowanie przeciwko wszelkim kombinacjom z czymś, co juz jest dobre, a które mogą to zepsuć.

No i dostaliśmy strawny, ale trochę dłużący się album. Są utwory, w których nawet fajnie wszystko powychodziło – jak Ivory Tower, Diamonds and Rust, Ghost of a Rose, czy Loreley, ale i są takie, które się kompletnie nie trzymają kupy, albo i też gorzej – festyniarstwo po raz pierwszy wyszło zespołowi na zdecydowanie niedobrze (Loreley, Cartouche i Way to Mandalay – to ostatnie jako przykład karygodnego zastosowania gitary). W gruncie rzeczy album jest dość nierówny i nie ma co się więcej rozpisywać. Fani Blackmore’s Night będą zachwyceni, ci, którzy nie znają zespołu – już niekoniecznie. Wyszła płyta poprawna i strawna, ale tylko tyle. Trochę się czasem dłuży, a czasem sprawia wrażenie, jakby chciano upakować za dużo kotów do jednego worka (Queen for a Day). Polecam Fires at Midnight lub Under a Violet Moon tym, którzy nie wiedzą, od czego zacząć. Ja mam mieszane uczucia.

f!eld

%d blogerów lubi to: