Przeskocz nawigację


  1. This Will Never End
  2. Otherland
  3. Turn the Page
  4. Fly
  5. Carry the Blessed Home
  6. Another Stranger Me
  7. Straight Through the Mirror
  8. Lionheart
  9. Skalds and Shadows
10. The Edge
11. The New Order

Ocena: 8/10

Odstępy pomiędzy jednym a drugim albumem wydawanym przez Blind Guardian są jak wieczność. Przynajmniej dla fanów epickiego power metalu. Epickiego w dobrym guście, bo nie ma tuta pseudomieczowatej poezji, jak to mają zwyczaj robić pewni Włosi, ale jest ostre, porządne granie. Właśnie to powoduje, że Niemcom można dać kredyt zaufania i przeczekać te cztery długie lata przecięte jednym albumem koncertowym i jeszcze jednym dvd (plus chyba dwoma singlami).

Czekanie się opłaciło, tyle powiem. Niemcy nie odwalili fuszerki i, choć Fly jako singiel zdecydowanie wybijał się z dotychczasowej stylistyki (a przynajmniej tej, jaką znamy z A Night at the Opera i Nightfall In Middle-Earth), to jednak zapowiadał coś elektryzującego i ciekawego. Na szczęście oczekiwania te zostały spełnione. Zrezygnowano prawie z podniosłych, epickich orkiestracji (i Bogu dzięki, bo niektóre zespoły, czyniąc z tego sposób na życie, zdecydowanie gdzieś gubiły balans… ANATO było ostatnim dzwonkiem – pójście dalej nie musiało koniecznie się skończyć dobrze). Nie znaczy to jednak, że wylądowaliśmy znowu gdzieś u początków kariery zespołu. Wciąż są znane i lubiane elementy – że znów użyję tego sformułowania – epicko-orkiestrowe (jak choćby ballada Skalds and Shadows, czy fantastyczne ze swoją wstawką na kobzie Carry the Blessed Home… aż odgrzebałem stare legendy o królu Arturze, żeby sobie poczytać) przywodzące na myśl Bright Eyes czy Bard’s Song. Płyta, skoro już jesteśmy przy legendach, nie jest może jakoś specjalnie hitonośna (de facto Fly nie stanie się szlagierem, Skalds and Shadows też nie powalają – są po prostu bardzo dobrym utworem), ale znajdą się na niej przynajmniej dwie piosenki, którym wróżę dłuższą karierę. Pierwsza to dorównujące rozmachowi z Nightfall… Otherland (hmm… drugie Mirror Mirror? Może, może…) i singlowy Another Stranger Me. Tutaj ciekawostka, bo zawiera typowo rockowe riffy. Aż się zdziwiłem, ale pozytywnie.

Właśnie – zebrać te rockowe riffy, chóry (MĘSKIE!), charakterystyczne melodie, wstawki znane i lubiane, i otrzymujemy… Zwarte wydawnictwo, którego powermetalowcy z Blind Guardian nie mogą się powstydzić. Ba, powalają nawet te nowomodne wymysły z sopranistkami na czele. Power metal z Niemiec nie umarł. Ma się dobrze, i chwała Bogu, że jeszcze są zespoły, które nie gonią za nowymi trendami, tylko wypróbowują sprawdzone od lat patenty. Czyli dobra melodia i wpadający w ucho refren przy zachowaniu dystansu do kiczu.

f!eld

%d blogerów lubi to: