Przeskocz nawigację

  1. Zielony Król (feat. A.M. Jopek)
  2. Gdy wrócę do Irlandii swej (feat. K. Badach)
  3. Forest Banan
  4. Modlitwa o Miłość (feat. A. Lipnicka)
  5. Słoneczny brzeg (feat. Fiolka)
  6. Uważnie panowie (feat. P. Kukiz)
  7. Duch gór
  8. Trombas
  9. Zaproszenie (feat. A. Chwieduk)
10. Grobla Olbrzyma
11. Wieczór na Nowej
12. Dziwnie tak (feat. R. Kasprzycki)
13. 1109
14. Przez siedem oceanów (feat. S. Sojka)

Ocena: 8.5/10

Od razu, kiedy tylko puściłem pierwszy utwór z „Inis”, wiedziałem, że będę musiał zrecenzować ten album. Pochlebnie. Oczywiście, zakładam, że nie trzeba nikomu przedstawiać Carrantuohill – każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o muzyce folkowej, jest w stanie skojarzyć nazwę tego zepsołu. Chyba, że przespał ostatnie kilka lat.

Muzycy, którzy od dawna pracowali nad doskonaleniem dźwięku, przebyli długą drogę – od zwykłych irlandzkich melodii, aż po różne, jazzowe i bluesowe wstawki. Nie zmieniło to jednak faktu, że Carrantuhill wciąż gra irlandzki, czy może szerzej – celtycki – folk. W charakterystycznym dla siebie stylu, co bardzo im idzie in plus.

Do nagrania Inis zaproszono wielu piosenkarzy – niektórych obecność jest oczywista – jak A.M. Jopek, Fiolki, czy Lipnickiej. Z kolei nie bardzo mi pasował Kukiz, którego głos kompletnie mi nie leżał w całym albumie. Poza tym miłośnicy zwyczajnych dawek skrzypcowego grania mogą się zdziwić. Taki Wieczór na Nowej to ciutkę swingujący utwór, Trombas też trochę zadziwia. Nad całością jednak unosi się atmosfera Zielonego Króla, cudownie zaśpiewanego przez Annę Marię Jopek, ekscentrycznego Słonecznego brzegu z Fiolką (zresztą – jej obecność ratuje wiele rzeczy, wystarczy spojrzeć na Fiolkah) oraz spokojnego Przez siedem oceanów Sojki. Inne utwory dzielnie starają się dotrzymać kroku – jak Gdy wrócę…, ale niektórym się to średnio udaje – jak choćby Trombas. Gdyby jednak tak popatrzeć na całość albumu, to można z niejakim zdziwieniem zauważyć, że najlepiej wypadają utwory z wokalem – te instrumentalne… Hmm… Są dobre, ale to, jak śpiewa Jopek Zielonego Króla… Nic, tylko się rozpłynąć. Atmosfera Irlandii została doskonale zachowana właśnie dzięki tym piosenkom – bo widać, że to nie tylko brodaci rudzielce z piwem i tańce do rana, ale także ból, praca i ciężka walka o dobre życie. Pełna magii, ale wciąż walka.

8.5 spokojnie (ocena obniżona za Kukiza głównie, ale parę innych przywar też by się znalazło). Carrantuohill to jednak zespół, który nie stoi w miejscu. I Bogu niech będą za to dzięki. Prog folk? Może jeszcze nie, ale kiedyś… :)

f!eld

%d blogerów lubi to: