Przeskocz nawigację

  1. No Path to Follow
  2. We Are the Night
  3. All Rights Reserved [feat. Klaxons]
  4. Saturate
  5. Do It Again [feat. Ali Love]
  6. Das Spiegel
  7. The Salmon Dance [feat. Fatlip]
  8. Burst Generator
  9. A Modern Midnight Conversation
10. Battle Scars [feat. Willy Mason]
11. Harpoons
12. The Pills Won’t Help You Now [feat. Midlake]

Ocena: 8.5/10

„We Are The Night” szósty to już, a może dopiero szósty, studyjny album brytyjskiej formacji The Chemical Brothers, elektronicznych czarowników. Płyta różni się na pewno od swoich poprzedniczek. Już poprzednia „Push The Button” wydawała się insza. W każdym razie Chemiczni poszli w nieco innym kierunku, zmniejszyli dawkę zmasowanej, ciężkiej elektroniki, czyniąc nowy wytwór bardziej podchodzący pod nóżkę.

Album rozpoczyna się minutką i czterema sekundami dziwnego dźwięku, jakby ktoś dął w wielkie bitewne rogi wikingów, po chwili szybciutko dołącza się mantro-podobna wstawka (No Path To Follow) i nagle słyszymy jakby cyrkularkę, przechodzącą w znajomo-brzmiący dźwięk z płyty „Surrender”. Do tego parę elektro-technicznych dodatków i mamy tytułowy kawałek We Are The Night. Trochę powtarzającej się mantry, narastających dźwięków czyli bardzo zacny kawałek zarówno do jazdy samochodem jak i do gibania. Syndrom kiwającej się głowy i wybijającej rytm ręki jest raczej nieunikniony. Nieco wyjąca mantra rozpoczyna również All Rights Reserved, podbudowana dźwiękiem uderzania o jakieś elekto-klawisze. W miarę rozwoju prezentuje nam się ciekawy tekst, któremu towarzyszą zadbane elektro-implusy. Kolejne jest Saturate. Bogate we wstawkach pomiędzy spokojniejszymi przerywnikami w zmasowany atak dobrej melodyjnej elektroniki herbu Chemicznego. Utwór niby prosty ale ładuje wewnętrzną baterię z nadwyżką. Do It Again promujący płytę rozpoczyna się mocnym beatem, do którego dochodzą westchnienia wokalowe i tekst – prosty jak drut ale mantrowaty i wbijający się w świadomość. Autorzy w tym wypadku postawili na inność z całkiem nie najgorszym skutkiem.

Das Spiegel zaczyna się śmiesznie, pojedynczymi dźwiękami, po chwili jednak maluje się melodia, przyjemne brzmienia, lekkie, herbu podróżniczego, czyniąc utwór zacnym do słuchania. The Salmon Dance – dziwaczne z tekstem nieco denerwującym, po chwili zaczyna bawić. Dodany do płyty jakby dla kawału, z którego można się co nieco dowiedzieć o łososiach:P Burst Generator zaczyna się znajomo, migoczące impulsy w tle, krótka sieczka, odgłos jakby startującej rakiety, troszkę kosmicznych dźwięków zapożyczonych ze stacji kosmicznej Muppetów i słyszymy kolejny zacny kawałek. Końcówka (jakby wydarta z „Surrendera”) przechodzi w A Modern Midnight Conversation – utwór bogaty, ciekawy, zdobiony głosem, chyba niewieścim. Mocne elektroniczne zakończenie i odgłos jakby szumiącego wiatru wprowadzają w Battle Scars, w którym wokal, niczym kowboja, wyśpiewuje ciekawiący tekst. Wydaje mi się, że jest to jedyny kawałek na tej płycie gdzie dźwięki są ozdobą dla tekstu/wokalu a nie odwrotnie. Przed ostatni kawałek Harpoons, super zmięty na początku, potem delikatny w porównaniu z innymi, herbu wodnego. Dochodzi gitara potraktowana elektroniką i mamy 2:25 przyjemnego oderwania się od rzeczywistości. I na koniec wieńczący album The Pills Won’t Help You Now – melodyjny, nieco zaspany, łagodne jak mleko z kawą zakończenie bogatego dzieła Braci. Zakończenie dłuugie (6:37) ale bardzo przyjemne. Można by podsumować, że tytuł tego kawałka obwieszcza fakt, iż po przesłuchaniu „We Are The Night” nawet tabletki nie pomogą wyrzucić z głowy zasłyszanych brzmień.

Płyta wielokrotnego użytku, jak najbardziej :)

PellucidMind

%d blogerów lubi to: