Przeskocz nawigację

  1. Croí Cróga
  2. Seanchas
  3. A Bridge (That Carries Us Over)
  4. From Your Heart
  5. Alasdair MacColla
  6. Broken Pieces
  7. Tráthnóna Beag Aréir
  8. Trail of Tears
  9. Dealramh Go Deo
10. Farewell Love
11. Fonn Mhárta

Ocena: 10/10

Mimo 12 lat od premiery „Lore”, ciągle jest to przedostatni studyjny album sławnej familii Brennan. I jeśli nie roztrząsać się nad stylistycznymi przypływami raz w stronę folk-rocka, raz w stronę irlandzkiej mistyki – można śmiało rzec, że to jeden z albumów darzonych szczególnymi względami nie tylko przez miłośników muzyki Clannad. „Lore” to wysmakowana esencja wszystkiego co w ich twórczości można pokochać, która jednak zrodziła po dziesięcioleciach działalności nowego ducha – szkoda tylko, że starczyło go jedynie na wydany w 1998 roku kolejny album, który jak dotąd pozostaje nadal ostatnim longplayem.

W przypadku Brennanów nie ma co się rozwodzić nad muzycznym talentem i umiejętnością kreowania niezwykłych melodii, oni to wszyscy mają we krwi od pokoleń (z Zosią-Samosią Enyą włącznie, choć nie ma sensu ich porównywać, bo mimo tego głęboko tkwiącego ducha piękna różnią się nieco). Jendak na tym albumie wystąpiło cos nieoczekiwanego: Clannad stawia na pieśni rozmarzone, tajemnicze, płynące jak powolne strofy irlandzkich podań; z drugiej strony zbliża się do muzyki, z której mogłyby rodzić się współczesne zespoły klimatycznego rocka progresywnego. Drżące perkusje i pobrzękujące gitary budują niezwykły nastrój (boskie „A Bridge That Carries Us Over”). Zamierzam zachwalać idealnie dobrany repertuar, doskonałą produkcję i całą oprawę. Wszyscy, którzy uwielbiają te charakterystyczne chóry znajdą je tu w najlepszej formie (czy to irlandzkiej, w poważnym „Croí Cróga”, folkowym „Alasdair MacColla”, czy też indiańskiej w „Trail Of Tears”, niczym w znanym „I Will Find You” z „Ostatniego Mohikanina”). Nie brak wspaniałego głosu Máire Brennan, który jaśnieje wraz z harfą również w jej autorskich kompozycjach np. „Broken Pieces” i „Farewell Love”. Dość gadania :)

Profesjonalizm, ale przede wszystkim muzyka ducha, pełna mocy poruszania wyobraźni towarzyszy od pierwszej do ostatniej nuty albumu. „Lore” sprawia, że siadamy z uwagą jak ten chłopczyk z okładki i zostajemy wciągnięci z całą dziecięcą ciekawością w niezwykły świat nie tyle wiedzy co muzyki. Na tą najlepszą, tak jak na naukę – nigdy nie jest za późno.

Ver.

%d blogerów lubi to: