Przeskocz nawigację

  1. At the Gates of Midian
  2. Cthulhu Dawn
  3. Saffron’s Curse
  4. Death Magick for Adepts
  5. Lord Abortion
  6. Amor e Morte
  7. Creatures that Kissed in Cold Mirrors
  8. Her Ghost in the Fog
  9. Satanic Mantra
10. Tearing the Veil From Grace
11. Tortured Soul Asylum

Ocena: 8.5/10

A zatem, proszę państwa, teatr po raz kolejny rozpoczęty. Tym razem Dani F. wraz z kompanią proponują nam wyprawę w najciemniejsze rejony mitologii – czyli do królestwa czarnej magii. Do Midian.

No i na samym początku dochodzimy do wniosku, że chyba znów Anglicy przekoloryzowali. Popatrzcie sobie na tracklistę. Oprócz porządnych tytułów są i takie, które doprowadzają do śmiechu, jak na przykład Satanic Mantra, czy Lord Abortion. No, ale dobrze. Ostatecznie nie muszę być sieriozny, zresztą – jakby kto traktował poważnie panów w pudrze, to by nikomu na dobre nie wyszło. A zatem… Zaczyna się ciekawie. Potem już trochę gorzej. Otóż – żeby oddać sprawiedliwość – Dani pokazuje, że jest naprawdę wspaniałym wokalistą pod względem możliwości. Jego skala głosu pozwala mu imitować wszystko – od dartego prześcieradła, po ciągniętego za ogon kota. Pytanie tylko, czy na pewno można powiedzieć, że płycie wychodzi to na dobre? Skrzeki sprawiają, że muzycznie poprawne kawałki – jak Saffron’s Curse, czy Tortured Soul Asylum – doprowadzają słuchacza do śmiechu, a nawet i chęci przełączenia dalej. Z drugiej jednak strony – takie cuda jak Amor e Morte, czy moja rodzyna – Tearing the Veil From Grace – nabierają przez to ciekawszego, perwersyjnego, posmaku.

Zatem album koszmarnie nierówny. Rewelacyjne symfoniczne pasaże są nieraz tłumione przez darcie się wokalisty, natomiast rozepatowane do granic możliwości Her Ghost in the Fog wcale mnie nie zachwyciło. Muzycznie jednak jest dobrze – poza wpadką w postaci Satanic Mantra, które sodomiczno – nienormalny klimat rozwaliło prawie 100procentowo poważną… No cóż. Wierszyk. I to taki głupiutki, tak najlepiej skomentować ten wybryk. Ogólnie rzecz biorąc Cradle of Filth potwierdziło, że umie grać symfoniczno-wampiryczny black metal, aczkolwiek te cuda na kijku pociągały wcześniej. Teraz raczej bawią. Jednak dla tych, co nie znają brytyjskiej formacji, płyta obowiązkowa. Ostatecznie takie kompozycje, jak tutaj, są klasyką. Także w ogólnie pojętym metalu, nie tylko homoerotycznym środowisku zatwardziałych emowców ;)

f!eld

%d blogerów lubi to: