Przeskocz nawigację

  1. Love Me to the End
  2. Lonely
  3. Down Down Down
  4. Mindmachine
  5. Nobody’s Wounded
  6. Mirror Men
  7. Walk to the Moon
  8. Wasted Years
  9. 2nd Sun
10. Don’t Wake Me Up
11. Follow Me
12. Madiel
13. Dark Star
14. Traitors
15. Ressurection Machine

Ocena: 10/10

Jeżeli ktoś nie wierzy, że fortepian może służyć za instrument perkusyjny, to ma dwa wyjścia. Albo zaopatrzyć się w którąś z płyt The Dresden Dolls (gdy jest się miłośnikiem perwersyjnego punka), albo w Acoustic Deine Lakaien. Oczywiście jest to gigantyczne uproszczenie, choćby ze względu na to, że fortepian na tej płycie funkcję perkusji spełnia na trzech, góra czterech utworach, z czego na ostatnim dopiero pokazuje, co można, ale jest to już pewien miernik niezwykłości całego przedsięwzięcia.

Acoustic jest to zapis utworów koncertowych w wersji akustycznej, co w gruncie rzeczy sprowadza się do użycia tzw. fortepianu preparowanego, czyli wyposażonego w parę dodatkowych gadżetów na strunach. To, co nam Niewolnicy serwują na albumie jest o tyle jeszcze ważne, że wersje niektórych utworów – wydawałoby się niemożliwych do przerobienia na wersję akustyczną, jak choćby Mindmachine – doskonale brzmią i potwierdzają tylko geniusz Ernsta Horna.

Dostajemy zatem pełen przekrój przez twórczość Deine Lakaien. Oprócz smutnych, przepięknych ballad, jak słynne Love Me to the End (które nabiera zupełnie nowej – chyba najwyższej z możliwych – jakości, gdy grane jest tylko na fortepianie), Lonely, czy 2nd Sun, mamy też interesujące aranżacje klubowych hitów – jak Down Down Down, Wasted Years, Dark Star, czy Ressurection Machine. Wszystko na dodatek podlane sosem wyjątkowo głębokiego głosu Veljanova, który rewelacyjnie sobie radzi z tak zróżnicowanym repertuarem. Płyta jest w gruncie rzeczy dla każdego – wyciszona, spokojna, czasem trochę bardziej energiczna, gdy tego trzeba, zatem doskonale zróżnicowana. Veljanov okazuje się być tutaj Rodem Stewartem alternatywy. I bardzo dobrze; w tej muzyce można się dzięki temu zatracić bez końca.

I tylko żal, że nie wydano jeszcze Acoustic II…

f!eld

%d blogerów lubi to: