Przeskocz nawigację



1.
 Vojna Idej
2. Vojna Idej PT3000 mix
3. Vojna Idej (Akustika demo)

Ocena: 6.5/10

Zanim zaczniemy rozmawiać o tym singlu, zapoznajcie się z teledyskiem:

No i możemy już mówić. Oczywiście, teraz wyjdzie subiektywność recenzji jako takiej, ale…

Ostatnia Siddharta, czyli Petrolea, kopała człowieka niczym wściekły osioł. Miała dosłownie wszystko – chwytliwe kawałki, dobre pomysły, świetną aranżację i, co najważniejsze, współgrała jako całość. Teaser do mającego wyjść – chyba – na przełomie 2009/2010 albumu (przynajmniej tak sugerują raporty z Siddharta Saga na oficjalnej stronie) już nie powala.

No dobra, mamy wszystko – charakterystyczną kompozycję utworu, zaniżony wokal w chórze, świetny głos Tomiego (kiedy śpiewa „vojna idej…” na początku zwrotki, to aż ciary przechodzą człowieka), jednak to jakoś nie współgra. Pewnie m.in. głównie z powodu refrenu, który jest dosyć miałki. Kawałek ogólnie rzecz biorąc sprawia wrażenie dość patetycznego, a nasilenie patosu jest obce Siddharcie… bo nawet Etna z Maratonu, czy Orion Lady orkiestrowe nie robiły aż tak nieprzyjemnego wrażenia. Tutaj wydaje się, że gdzieś się zagubił duch najlepiej widoczny na Rh-.

Piosenka nie jest zła sama w sobie, bo ma porządne elementy, wersja akustyczna też sprawia miłe wrażenie dla ucha (może trochę lepsze niż oryginał), ale jeśli remiks jest najlepszy… to przestaje być fajnie. Żeby Siddharta nam się nie zamieniła w electro-band… Gorzej jeszcze, że w kategorii „singiel tygodnia” wciąż wygrywa „Womanizer” Britney Spears.

Cóż, to tylko jedna piosenka. Czekam na cały album i jednak jestem dobrej myśli. Muzyka ze zwrotek jest ok.

f!eld

PS Pomijam kwestię obrazu, który chyba chciał być Orwellem, a wyszedł… jak japońskie anime. Ten stwór jest śmieszny. Dobrze, że chociaż utwór ratuje most. Serio. I co tu robi ten emo dzieciuch?

%d blogerów lubi to: