Przeskocz nawigację

1. Nocturne
2. Ethereal Journey
3. Luciferian Revolution
4. Eden (The Angel in the Garden)
5. The Silence of Light
6. Antienne
7. Dancing Under the Closed Eyes of Paradise
8. Les Ténèbres du Dehors

8/10

Niech was nie zwiedzie anielska okładka. To, co nam prezentuje Elend, to prawdziwy horror, tym gorszy, że poparty nie krwią, przekleństwami, czy deathmetalową sieką, ale muzyką rodem z najkoszmarniejszych filmów grozy. Są skrzypce. Jest wiolonczela. Jest orkiestra. I jest ten potępieńczy głos na tle chórów, wymęczony, pełen cierpienia.

Elend stworzył istne piekło muzyczne. Nie należy puszczać tej muzyki po północy, to chyba oczywiste. Obok przepięknego, spokojnego Nocturne, mamy pełne szaleństwa Eden. Tytułowy utwór też nie odpuszcza. Te krótkie momenty, kiedy możemy odetchnąć, jak choćby w Antienne, natychmiast zostają wymiatane przez coraz to większe szaleństwo muzyków. Taką muzykę chciałby pewnie słyszeć szatan w swoim królestwie. Innego wyjaśnienia nie znajduję, dla którego czyjś umysł mógłby stworzyć coś jednocześnie tak pełnego cierpienia, grozy, piękna i koszmarów. Strach się bać tej perfekcji.

f!eld

%d blogerów lubi to: