Przeskocz nawigację

  1. Good Day
  2. Girl Anachronism
  3. Missed Me
  4. Half Jack
  5. 672
  6. Coin – Operated Boy
  7. Gravity
  8. Bad Habit
  9. The Perfect Fit
10. The Jeep Song
11. Slide
12. Truce

7/10

No i proszę. Bostońskie duo wydało długo oczekiwany debiut i…? Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne. To jest rzeczywiście to Dresden Dolls, które koncertowało, iskrzące sarkazmem i błyskotliwością tekstów. Amanda i Brian fundują nam wyjątkowo szaloną jazdę przez zakamarki swoich umysłów i…

I tutaj można zauważyć pewien problem. Otóż jest rewelacyjnie, ale ciut zbyt chaotycznie. Obok lekko ragtime’owych rytmów mamy sieczki i wyjątkowo dziwny utwór, jakim jest The Jeep Song – mi się on zdecydowanie nie podobał. Kompletnie się nie wpasowuje do klimatu.

Czym zatem są Dresden Dolls? No cóż. Mamy duet fortepianu i perkusji, w Good Day – na dzień dobry ;) – serwowana jest nam jeszcze gitara. Stylistycznie zaś album orbituje wokół ragtime’u, lekkich jazzujących rytmów (ale bardzo nikłe te naleciałości), kabaretu i, rzeczywiście, punka… Zwłaszcza widać to w psychodelicznym Girl Anachronism i Bad Habit. Poza tym mamy świetne partie Amandy w Missed Me (Boże, ten wokal powala!) i w Half Jack (tutaj bardziej tekst). Zresztą, bez znajomości tekstu utwory dużo tracą. Zwłaszcza w Girl Anachronism…

A na sam koniec, zgodnie z obowiązującym kanonem na alternatywnych scenach, prawie dziesięciominutowe Truce. No i? No właśnie… :D Utwór jest ŚWIETNY.

Dlaczego zatem tylko 7? Bo album jest troszkę zbyt jeszcze rozchwiany, oprócz dobrych mamy i słabe kawałki. Ale jak ktoś powie: jestem w Dreźnie, to wcale nie musi znaczyć, że jest w Niemczech. Raczej słucha bostońskiego duetu. I wcale nie umniejsza to krajoznawczości wycieczki ;)

Przepraszam, muszę odebrać bilet w tamte strony…

f!eld

%d blogerów lubi to: