Przeskocz nawigację

  CD I
  1. Opheliac
  2. Swallow
  3. Liar
  4. The Art of Suicide
  5. I Want My Innocence Back
  6. Misery Loves Company
  7. God Help Me
  8. Shalott
  9. Gothic Lolita
10. Dead Is the New Alive
11. I Know Where You Sleep
12. Let the Record Show

  CD II
  1.
Dominant
  2.
306
  3.
Thank God I’m Pretty
  4.
Marry Me
  5.
Bach: Largo for Violin
  6.
Poem: How to Break a Heart
  7.
Poem: Ghost
  8.
Poem: At What Point Does A Shakespeare Say
  9.
Live Concert Clips (Video)
 10.
Inside The Asylum : Lessons In Being A Wayward Victorian Girl (Video)

Ocena: Album: 8/10, edycja specjalna: 10/10

Trochę pudru, image rodem z obrazków Raya Caesara i jeszcze ten zdarty głos… Aha, i muzyka. No tak, Emilia Jesień przybyła do nas w całej krasie. To, czym się tak zachwycał Versatis podczas recenzji epki, tutaj ulega spotęgowaniu. Mamy dwanaście pozycji na dwóch krążkach, gigantyczną książeczkę i jeszcze kilka innych gadżetów (m.in. plakat, który powinien mieć adnotację – Explicit Content :>

Ogólnie rzecz biorąc Emilie Autumn serwuje nam muzykę, której pomysłami miejscami jest blisko do Scissor Sisters, ale zamiast bawić się w kiczowaty pop, ta panna drwi sobie z gotyku, punka i jeszcze paru innych rzeczy po drodze. Robi to w dodatku w tempie przyprawiającym o palpitacje serca nawet zaprawionych w boju ludzi. Już Opheliac przeraża pomysłami – najpierw klawesyn, potem skrzypce, potem wokal… A następnie przesterujemy to, żeby nikt się nie nudził. Do tego dodajmy takie Liar, nad którym się już rozpływał Versatis, czy God Help Me z obłędnie powtarzanym tytułowym sformułowaniem. Potem np. drwiąca Gothic Lolita, delikatne Shalott, czy przerażające, psychopatyczne I Know Where You Sleep.

Dobra, to dlaczego 8? Z prostego powodu – bo nie ma ani chwili wytchnienia, natomiast cała zawartość jest po prostu równą robotą. Bez czegoś, co by rozwaliło słuchacza. Natomiast wersja deluxe pozwala nam odnaleźć inne oblicze. Po pierwsze, jest rewelacyjna balladka Thank God I’m Pretty. Po drugie – mamy takie perełki jak 306, no i wreszcie Bacha, żeby nie było, że Emilka zapomina o swoich korzeniach. Dodatkowo jeszcze zdeklasowana, postapokaliptyczna Maria Antonina recytuje nam swoje wiersze. W ten sposób kilka klipów, w tym jeden z konwencji poradnika dla młodych dam, wydają się być wręcz zbędnym dodatkiem. Choć może nie, taka wisienka do tortu zawsze się przyda. Dyszka!

f!eld

%d blogerów lubi to: