Przeskocz nawigację


  1. A Day Without Rain
  2. Wild Child
  3. Only Time
  4. Tempus Vernum
  5. Deora Ar Mo Chroí
  6. Flora’s Secret
  7. Fallen Embers
  8. Silver Inches
  9. Pilgrim
10. One By One
11. The First of Autumn
12. Lazy Days

Ocena: 10/10

Cokolwiek może mówić Versatis, ja uważam A Day Without Rain za genialny album. Inna rzecz, że coś chyba w tym musi być, skoro większości ludzi na zaznajomienie się z twórczością pani z Zielonej Wyspy poleca się właśnie ten krążek.

Po pierwsze: nie nudzi się. Można by go słuchać w kółko i wciąż chciałoby się jeszcze. Po drugie, nie jest monotonne – tryska pomysłami i uszczęśliwia słuchacza za każdym razem majstersztykami wokalno-instrumentalnymi.

A teraz konkrety: zaczyna się wspaniale, cichym, delikatnym intro w postaci A Day Without Rain. Potem mamy sympatyczne Wild Child i Only Time (które jest jednym z bardziej znanych utworów Enyi). Wild Child szczególnie mi przypadło do gustu z powodu tej delikatności i radości, a także pewnego rozleniwienia… Potem zalatujące trochę Erą Tempus Vernum z ciekawym początkiem i delikatnym głosem Enyi wygładzającym chaos w Deorze… No i następnie jedna z moich perełek – Flora’s Secret. Refren jest porywający, aż się chce przenieść na te irlandzkie pola…

No dobra, powinienem trochę pozrzędzić, bo inaczej dojedziemy do końca bez żadnego minusa. No coż, mógłbym się uczepić Silver Inches. Bo nie ma tego boskiego głosu… ;) Prawda jest jednak taka, że obok pięknych ballad na tym albumie, jak Pilgrim, czy Deora… mamy też wręcz barokowo lekkie, niczym u Vivaldiego, kompozycje – jak The First of Autumn, rewelacyjne Lazy Days, czy wspomniane już Wild Child. Muzyka się nie wwierca nachalnie w uszy, ale płynie przez nie, relaksując słuchacza i pozwalając mu siąść z kubkiem herbaty jesiennym/zimowym wieczorem bądź też biec latem przez pola z iPodem (czy innym odtwarzaczem) na słuchawkach i cieszyć się życiem.

Właśnie. Wreszcie ktoś się tutaj cieszy życiem, a nie biadoli, ze mrocznie i gotycko cierpi. Dlatego też pewnie Enya nigdy nie wyląduje w jakimś projekcie metalowym. Always look at the bright side of life… ;)

f!eld

%d blogerów lubi to: