Przeskocz nawigację

  1. Allelujah (Choral)
  2. Seigneurs, sachiez
  3. Chanterai por mon corage
  4. Crux fidelis (choral)
  5. Maugrez touz sanz
  6. Imperator rex Graecorum
  7. Quant amors trobet partit
  8. Ich han nach lieben friunde
  9. Ahi, amors
10. Lamento di Tristano – rotta
11. Palästinalied
12. Gaudens in Domino

Ocena: 8/10

Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że tak mało się zajmuję muzyką średniowieczną. Najpierw pojawiło się fenomenalne Livre Vermell de Montserrat, potem Saturn Return, wreszcie trafiło do mnie Crusaders sławetnego Estampie.

Jeżeli ktoś miał wątpliwości co do talentu Syrah z Qntal, to tutaj ostatecznie powinien je stracić. Zanim jednak skupimy się na Syrah, pozwolę sobie zauważyć jedno. Estampie – przynajmniej na Crusaders – to rozsądna alternatywa dla przesyconego elektroniką Liod Helium Vola. Faktycznie – średniowieczne melodie przypominają nieco zabiegi Horna (porównajcie, powiedzmy, Seigneurs, sachiez z Do Tagte Ez), jednak nie jest to kopiowanie, ani tym bardziej inspiracja (niemożliwe tym bardziej, że pierwsze Helium Vola wyszło kilka lat temu, Crusaders ma już coś koło jednego krzyżyka na koncie), ale po prostu odrębna, choć podobna myśl.

Teraz sprawa numer dwa: w muzyce electro-medieval/neofolk istnieją swego rodzaju standardy, coś jak w jazzie. Wystarczy wziąć na warsztat Palästinalied z Crusaders i Palästinalied z Qntal I. Niby różnice niewielkie, ale mimo wszystko wzrusza ten pietyzm w Crusaders, a w Qntal – ta wywrotowość elektroniczna. Całość, co ciekawsze, spina hipnotyczny sopran Syrah. Obok niej dostajemy jeszcze dość potężny tenor (jeszcze?) i bas, który manierą przypomina Veljanova (a może to JEST Veljanov…? :> zagadka dla cierpliwych, bo trochę potrwa sprowadzenie z zagranicy płyty Estampie).

Na sam koniec jeszcze kwestia niedoróbek. Otóż takowych w gruncie rzeczy nie ma, co najwyżej anemiczne Lamento di Tristano – rotta oraz dość dziwne Gaudens in Domino. Mimo wszystko, jako alternatywa, a zarazem dopełnienie Helium Vola, Estampie się świetnie spisuje – są niczym yin i yang. Stąd i ósemka. Miłośnikom elektronicznych wtrętów polecam Liod (choć i na Crusaders pojawiają się w subtelnej wersji), ludziom szukającym przede wszystkim atmosfery sacrum – Crusaders. Płyta warta grzechu.

f!eld

%d blogerów lubi to: