Przeskocz nawigację


1. The Dead Flag Blues
2. East Hastings
3. Providence

Ocena: 10/10

(do recenzji użyto liryki utworu “The Dead Flag Blues”)

“The car’s on fire and there’s no driver at the wheel
And the sewers are all muddied with a thousand lonely suicides
And a dark wind blows
The government is corrupt
And we’re on so many drugs
With the radio on and the curtains drawn(…)”

Tymi słowami, wygłoszonymi przez anonimowego, fikcyjnego bohatera wita nas jedna z najważniejszych płyt dla post rocka, a kto wie czy nie w ogóle. Na próżno szukać drugiej takiej płyty jak ta. „F# A# oo” łamie wszelkie reguły według, których dotychczas tworzono muzykę.

„(…)We’re trapped in the belly of this horrible machine
And the machine is bleeding to death(…)”

Płyta „lekka” brzmieniem, a zarazem ciężka w odbiorze dla przeciętnego słuchacza muzyki, bynajmniej nie ze względu na ostre gitary czy wokal. Nie każdy jest w stanie przez nią przebrnąć i zrozumieć jej minimalistyczną koncepcję. Nie każdy potrafi „przetrawić” mroczny, paraliżujący, przytłaczający, apokaliptyczny klimat.

„(…)The sun has fallen down
And the billboards are all leering
And the flags are all dead at the top of their poles

It went like this

The buildings tumbled in on themselves
Mothers clutching babies picked through the rubble and pulled out their hair(…)”

Jak już tu jesteśmy, to należałoby się bardziej rozpisać na temat klimatu tego albumu. Apokalipsa – każdy z nas zapewne zastanawiał się nad tym jakże intrygującym jak i przerażającym wydarzeniem. Jak będzie wyglądał koniec naszego świata? Tego nie wie nikt. Ale od czego mamy wyobraźnię ;-). Wystarczy odtworzyć F# A# (infinity) i zamknąć oczy.

„(…)The skyline was beautiful on fire
All twisted metal stretching upwards
Everything washed in a thin orange haze(…)”

Słuchając uważnie muzyki i wsłuchując się w pojawiające się od czasu do czasu “opowiadania” nasza pobudzona wyobraźnia zacznie snuć przeróżne wizje. Ujrzymy odludnione miasta, bezgraniczne, skalne pustkowia…ujrzymy spowite ogniem niebo i deszcz spadających gwiazd…Wystarczy jedynie trochę wyobraźni, a odpowiedź na postawione wcześniej pytanie nasunie się sama.

“(…)I said, „Kiss me, you’re beautiful..
These are truly the last days”

You grabbed my hand and we fell into it
Like a daydream or a fever

We woke up one morning and fell a little further down
For sure it’s the valley of death(…)”

Przede wszystkim należy docenić talent muzyków, do tworzenia genialnego klimatu przy pomocy pozornie prostych i niewiele znaczących dźwięków. Jednak owe dźwięki złączone w całość tworzą spójną, nierozłączną i niezwykle przemyślaną całość, której klimat niszczy. Genialne gitarowe motywy, mistyczne, przepełnione melancholią partie smyczkowe, pojawiające się w pewnym momencie delikatnie pobrzmiewające, jakby za ścianą, zamglone chórki, niezwykle wzruszające partie wygłaszane w trakcie trzech arcydługich, instrumentalnych utworów… a także te żywsze momenty – nalot wojenny, „puenty” i inne troszkę bardziej ożywione elementy utworów, a nawet obecna nam przez niemal cały czas cisza – wszystko tu jest genialne…jak już mówiłem – wystarczy jedynie trochę wyobraźni.

„(…)I open up my wallet
And it’s full of blood.”

]v[ichał

%d blogerów lubi to: