Przeskocz nawigację


  1. Liod-1
  2. Lucente Stella
  3. Liod-2
  4. Veni Veni
  5. Bitte um Trost
  6. Printemps
  7. Ich was ein Chint so wolgetan
  8. Chumemin
  9. Mahnung
10. Vagantenbeichte
11. Frauenklage
12. Ondas do mar
13. Liod-3
14. Zur Heilung
15. Liod-4
16. Engel
17. Dormi
18. La fille
19. Gegen einen Dämon
20. In lichter Farbe steht der Wald

Ocena: 8/10

Nowy album Ernsta Horna większość słuchaczy rozczarował. Doprawdy nie wiem, dlaczego. Jest bardzo dobry, zwarty i interesujący. Zarzucano mu monotonię, ale to nieprawda – bo, moim zdaniem, jest on bardziej zróżnicowany, niż zgrane do imentu Helium Vola, które było mało składne i przegadane. Tutaj mamy regularny chaos wymieszany w odpowiednich proporcjach z harmonią… I jest dobrze. Szczególnie wielkie wrażenie wywołały na mnie 4 ostatnie utwory, ale o nich na końcu.

Najpierw trochę o tytułowym Liod – te cztery utworki zawierają właściwie chaotyczne dźwięki, ale zarazem i bazę, która będzie podstawą dla wielu utworów na albumie. Zresztą, odniesienia słychać najwyraźniej na genialnym In lichter Farbe steht der Wald. Poza tym opowiadają one istotę albumu – los średniowiecznej kobiety, która, sponiewierana, nie wiedziała, ile pożyje, jej radości były niewielkie, a strach o dziecko – przeogromny. I dziecko… właśnie jest centralnym punktem, osią albumu. (Nawiasem mówiąc – gratuluję okładki. Zwracam zawsze dokładnie uwagę na opakowanie, ale to wyjątkowo przykuło moją uwagę… Mniam… ma swój klimat).

Potem mamy łagodny wstęp w postaci Lucente Stella i boskiego głosu Sabine, a następnie singlowe Veni Veni. Utwór, moim zdaniem, zbyt długi, ale dobry do poskakania (zwłaszcza werble w refrenie)… Jeden z agresywaniejszych na płycie. Mija nam Bitte um Trost – średni, ale dobry mimo wszystko i wchodzimy w trancowato-trip-hopowate Printemps. Osobiście nie bardzo trawię ten utwór, ale słyszałem wiele pozytywnych opinii o nim. Moim zdaniem jest zbyt udziwniony. Później śliczna wokaliza w Ich was ein Chint so wolgetan i psychodeliczne, pasujące bardziej do Qntala chyba, niż do Helium Vola, Chumemin. Trochę jazgotu, ale w dobrym stylu. Mahnung – nie zachwyca, ale da się słuchać i kolejny mocny punkt programu – Vagantenbeichte. Dla odmiany wokalista, który, z przetrawionym elektroniką głosem nieźle sobie radzi. Gratulacje za pomysł – bo naprawdę dobra rzecz na electro party…

To, pokrótce, o pierwszej połowie płyty – jest dobrze, strawnie, ale przelatuje przez ucho. O wiele ciekawsze moim zdaniem jest to, co nam serwują muzycy w drugiej połowie. Po pierwsze, mamy wspaniałe, dojmujące Frauenklage i Ondas do mar z marzycielskim klimatem. Przerwynik w postaci Liod 3 i Zur Heilung z zachwycającym „amen”. Według mnie pierwszy utwór na płycie, któremu smiało, bez wahania, mógłbym wystawić 10. Drugim będzie Dormi, trzecim La fille, a czwartym In lichter Farbe steht der Wald. W międzyczasie jest króciutki Engel (przelatuje przez ucho…) i marzycielskie Dormi (chodzi po głowie jeszcze przez długi czas od wyłączenia płyty, ale, Bogu dzięki, nie w nachalny sposób). A potem… Wielka Trójca – La Fille, Gegen einen Dämon i In lichter Farbe steht der Wald.

Dlaczego mnie one tak zauroczyły? Po pierwsze za smaczki, których jest pełno. Po drugie, za koncepcję i odmienność od reszty płyty. La fille to utwór stylizowany na chorał, przepięknie się rozwijający ze wspaniale skomponowanego tematu. Istna rozkosz. Potem mamy najeżony odwołaniami do innych utworów Helium Vola, a zwłaszcza Omnis Mundi Creatura z debiutanckiego albumu, połączony z La Fille, Gegen einen Dämon. Ciekawostką jest pojawiający się tutaj głos dziecka, który wywołuje atmosferę sielskości i niewinności. I na sam koniec, In lichter Farbe steht der Wald. Fantastyczny kawałek – połączenie z Liod-1 tanecznych rytmów, czerpiących po trochu z pozostałych Liod. I jeszcze ten refren… A na sam koniec – zakończenie historii (tylko trzeba trochę podkręcić głośność). Jakie? Nie zdradzę…

8, bezapelacyjnie. Nie 10, bo są kawałki, które przelatują przez ucho i nie 9, bo zbyt wymagająca chyba pozycja. Za pierwszym razem trzeba siąść i dokładnie posłuchać.

f!eld

%d blogerów lubi to: