Przeskocz nawigację


1. Lichtgestalt
2. Lichtgetsalt (Snakeskin Remix)
3. Unerkannt
4. Skintight
5. Road to Pain
6. Siehst du mich im Licht? (Atrocity ReVersion)

Ocena: 6.5/10

Pierwsze wrażenie, jakie można odnieść po wysłuchaniu Lichtgestalten, to to, że Tilo cofnął się w pomysłach o jakieś 10 lat. Nie, nie jest źle. Ale… zaskakująco…

Po kolei zatem. Najpierw dostajemy Lichtgestalt, czyli utworek prosto z albumu, a potem jego remiks… No właśnie. Słyszeliście o czymś takim, jak techno-rock? Nie? To czas najwyższy. Remiks w wykonaniu Tilo, ale w konwencji jego solowego projektu doprowadza do opadu szczęki. Wszechobecne bity, drący się Tilo i ta… No właśnie. Cyberhorror? Trudno powiedzieć. Atmosfera jest dziwna.

Potem dostajemy Unerkannt – ballada, która też trochę dziwi. Po pierwsze, straszne naleciałości z Echos (partie smyczków itp.), ale – co dziwniejsze – piwnicznym klimatem zbliża się w okolice Stille, czy Inferno. Podobnie jest z agresywnym Skintight, zalatującym już czystym Inferno i prawie punkowym Road to Pain. Tutaj z kolei kłania się – choć bardzo odległe – Alles Luge.

Na sam koniec serwowane nam jest Siehst du mich im Licht? w wersji, którą kiedyś zrobiło niemieckie Atrocity. Ktoś pamięta ten lekko trashujący utwór? No to tutaj będzie o wiele bardziej zakręcona zabawa. Po pierwsze, nie ma jakiegoś „delikatnego” intra. Od razu jesteśmy atakowani szaleństwem, które się coraz bardziej pogłębia. Brakuje tylko trochę pierwotnej wersji utworu. No i zamiast Anne jest pan z Atrocity. Szok…

I jeszcze słowo o okładce. Dziwi mnie, że Tilo poprosił kogoś innego o stworzenie jej – już nie Diamantopoulosa, który tak doskonale szkicował wizje muzyka, ale Luetke. Ten z kolei jest znany z grafiki komputerowej, a najbardziej z okładek Persephone, Dimmu Borgir (ktoś pamięta Death Cult Armageddon? No to grafiki do tego albumu to jego dzieło), czy Kovenant. Hemm… Niby wpasowuje się to w klimat Kształtów Światła, ale jakoś robi się przykro, kiedy się spojrzy na takie perełki, jak Stille, czy Echos. Tym bardziej, że Luetke wziął się i za Musikkurzfilme. Czyżby koniec współpracy? Szkoda by było… Inna rzecz, że album jest wydany ślicznie – cd stylizowane jest na płytę winylową, czarne, a książeczka też pełna uroczych zdjęć. No i…

No właśnie. Tilo chyba dał sobie spokój z symfoniką na tym ep. To może być dla większości negatywne zaskoczenie – ja dopiero po trzecim razie zacząłem próbować rozumieć ten album, co wyszło nawet pozytywnie – także dla remiksu Lichtgestalt. Ale jednak Tilo śpiewający po angielsku, bawiący się w punka, żonglujący okładkami i robiący zwrot o 180 stopni w ciągu pół roku… Cóż. Ja daję 6. Ale zdarzą się tacy, co wręczą Tilowi pałę, a i tacy, którzy dadzą może i 9. Wszystko zależy od podejścia i wrażenia. Ja przeżyłem ciężki szok. Owszem, jest to kawał niezłej muzyki. Tylko… Wydanej o jakieś 10 lat za późno? Przypominam, że staruszek Alles Lüge liczy sobie już dwanaście wiosen, a wciąż jest świeży. Tutaj może być lekkie odczucie stęchlizny.

f!eld

%d blogerów lubi to: