Przeskocz nawigację


  1. Satura
  2. Errinerung
  3. Crucifixio
  4. Das Schweigen
  5. Flamme im Wind

Ocena: 9/10

Gdyby Tilo Wolff tworzył death metal, a nie gotyk, to lista utworów na Saturze by nawet nie dziwiła. Z drugiej strony, gotyk też jest raczej dość dziwnym gatunkiem i nie można liczyć na krótkie trzy-czterominutowe utworki. Czego zatem można się spodziewać po Saturze? Po pierwsze – klinicznej depresji i dość specyficznego klimatu, jaki cechuje płytę. Mamy ascezę i masę specyficznych pomysłów, jak na przykład głosy dzieci w Errinerung, skrzypce otwierające tytułowy utwór, czy też organy kościelne na Crucifixio. Ogólnie rzecz biorąc, nie jest zbyt normalnie. Poza tym, jeżeli ktoś, kto poznał Lacrimosę tylko z ostatnich czterech albumów, to się nielicho zdziwi – bo tam jest symfonia z metalem/rockiem, tutaj – sam goły gotyk.

Tilo serwuje nam zatem oszczędnie dawkowaną rozpacz. Mamy delikatnie wprowadzane coraz to kolejne instrumenty, w dawkach homeopatycznych, tak, by przypadkiem nie zrazić nas do ulotności tego całego misterium, jakiego jesteśmy świadkami. Nawet głos Szwajcara wydaje się być jakiś taki delikatny, mimo, że na Saturze na przykład, daje jeszcze popis swoich umiejętności. Wkłada w to jednak tyle emocji, że można wybaczyć. Aż szkoda, że cała płyta trwa niewiele ponad czterdzieści minut. Mógłbym za to obniżyć ocenę, ale gdy pomyśleć, że materiał na wydanym rok wcześniej Alles Lüge mógł trafić na Saturę, to jestem wręcz wdzięczny Tilowi za to, że nie znalazł się tam. Bo nie byłoby już tej całej atmosfery tajemniczości i intymności. A tak – mamy wydawnictwo, które jest niczym kilkudziesięcioletnie wino – zachwyca smakoszy.

Wiem, jestem niepoprawnym zwolennikiem Lacrimosy, ale myślę, że tutaj ocena jest usprawiedliwiona. Gorąco polecam.

f!eld

%d blogerów lubi to: