Przeskocz nawigację


1. Beast of Blood
2. Baptism of Blood
3. Beast of Blood (instrumental)
4. (Bonus track)

Ocena: 6.5/10

Singiel Best of Blood możemy spokojnie nazwać łabędzim śpiewem Malice Mizer. Ostatni nawet nie album, bo singiel, wypuszczony z nowym już wokalistą i… Niejakie rozczarowanie, choć przecież utwór – przynajmniej technicznie – jest świetny.

Pierwsza rzecz to ta, że Klaha starał się wyraźnie naśladować Gackta, co, oczywiście, nie mogło mu wyjść na dobre. Drugie to to, że automatycznie zmierzając w stronę innej stylistyki musiał przepaść ten cukierkowo-sailormoonowaty klimat Merveilles. Za to otrzymaliśmy niezłe koncepcyjnie Beast of Blood. Co prawda utworek wydaje się być dość przewidywalny, jednak samo zastosowanie psychodelicznego klawesynu świetnie pomaga piosence, lekko w dodatku trashującej w zwrotkach. Efekt? W szkolnej skali na czwórę się wyrabia, tym bardziej, że dano jeszcze wersję instrumentalną. Warto posłuchać, choćby dla klawesynu.

Co do bonus tracków, to Baptism of Blood wypada strasznie dziwnie – jak typowa inspiracja niemieckim gotykiem w stylu wczesnej Lacrimosy, a ten ukryty to też taka japońska progresywa.

Ogólnie daję 6.5, bo piosenka dobra, choć singiel nie zdobył mojego serca. Wolę Merveilles (ale nowy image zespołu jest wyczesany! :P)

f!eld

%d blogerów lubi to: