Przeskocz nawigację


  1. Umoya
  2. Rainsong
  3. Finnish Summer Night (Finlandia)
  4. One Dream
  5. Spring
  6. Sabancaya
  7. Buttefly
  8. Massai Rain
  9. Ifemeli
10. Tula

Ocena: 6.5/10

Zapewne każdy z nas słyszał piękną, egzotyczną pieśń „Adiemus” okraszoną afrykańskimi chórkami i zmysłowym, niskm głosem, który przyprawiał o dreszcze. To właśnie Miriam Stockley, i co ciekawe, cała gama rozmaitych chórów to również jej zasługa. Taka rozbieżność stylistyczna udowadnia, że Miriam to nie tylko wokal do wynajęcia, ale wszechstronny muzyk.

„Second Nature” to jej drugi album, na którym eksploatowane są rodzime motywy charakterystyczne ojczyźnie artystki – Republice Południowoafrykańskiej. Barwności i różnorodności tradycji czarnego lądu nie trzeba nikomu uświadamiać, co wraz z wokalnymi harmoniami i kompozycjami już w zupełności wystarcza by stanowić interesujący materiał na album. Przecież istnienie muzyki etnicznej to nie jest kwestia rynkowego wzięcia, ona cały czas istnieje i jak widać ciągle skutecznie inspiruje współczesnych twórców. Nie ma mowy o pogłosie niegdysiejszej mody, która przyszła w połowie lat 90 i minęła pozostawiając takie nazwiska jak Khadja Nin, Deep Forest czy Adiemus na piedestale sławy.

Początek albumu – „Umoya” rozpościera wspaniałe harmonie i wokale intrygujące jak drżący afrykański horyzont. Nie gorzej jest dalej, „Rainsong” zdaje się przypominać klasyczną kompozycję w swej budowie, prostą, ale dopracowaną – oczywiście z egzotycznym posmakiem. „Summer Finnish Night” to Sibelius w wydaniu sennym i rozmarzonym, który jednak przejawia już oznakę nadmiernej słodkości, która momentami na „Second Nature” będzie drażnić (np. w „One Dream” czy „Tula”) stanowiąc główny zarzut wobec tej płytki. Odsłon rozgrzanych słońcem krajobrazów jest pełno: „Butterfly’ bliższe muzyce pop, zupełnie plemienne „Ifemeli” czy nieco filmowa kompozycja „Sabancaya”. Ustrzeżono się tu też zapychania czym się da: 10 utworów to dawka wystarczająca (nawet dla tych co lubują się w bardziej nordyckich żeńskich głosach).

Mimo, że debiutancki album „Miriam” znacznie bardziej przemawia do wyobraźni bardziej europejskimi w swych tradycjach kompozycjami to „Second Nature” ciągle jawi się jako całkiem interesujący album muzyki etnicznej we współczesnym wydaniu utalentowanej artystki.

Ver.

%d blogerów lubi to: