Przeskocz nawigację


1. Wolfshade (A Werewolf Masquerade)
2. Love Crimes
3. …Of Dream and Drama…
4. Lua D’Inferno
5. Trebaruna
6. Vampiria
7. An Erotic Alchemy
8. Alma Mater
9. Ataegina

Ocena: 10/10

Na wstępie napiszę, że gdy po raz pierwszy usłyszałem tą płytę, dosłownie mnie zniszczyła. Każdy jej element został dopracowany w najdrobniejszym szczególe. Wszystko tworzy spójną, logiczną całość i mimo tylu lat, które minęły od jej wydania, nadal brzmi świeżo i nowocześnie.

Portugalczycy z Moonspell od momentu uformowania zespołu nagrali już całkiem pokaźną liczbę albumów. O ile reszta ich twórczości przemawia do mnie raczej średnio (nie żebym za nimi nie przepadał, pozostałe płyty są po prostu dobre i nic więcej), to ten album działa na mnie jak mało który. Genialny klimat, wokal, koncepcja, pomysły, melodie, riffy, „upiększacze” w postaci utworów instrumentalnych, czy brzmiących w tle żeńskich wokali, na przecudownej oprawie graficznej albumu kończąc. Zresztą takiego gatunkowego misz-maszu ciężko szukać na jakimkolwiek innym long playu, a zarazem trudno znaleźć album, który tak doskonale trzyma się jednocześnie ciągle tego samego, genialnego klimatu.

Ciężko ten album podpiąć pod jakikolwiek gatunek, więc nie sugerujcie się zbytnio tym co napisałem powyżej. Owszem, poniekąd to się zgadza ale Moonspell sprawnie żongluje stylistyką i pokazuje nam swoją wszechstronność. Co bowiem tu mamy? Otóż, mamy do czynienia z gothic metalem, jednak wzbogaconym o elementy death metalu, a nawet folku (dwa utwory są zaśpiewane po Portugalsku, i są wykonane w folkowej stylistyce). Wokal stanowi głównie growl i swego rodzaju ryk, ale występują piękne, czyste partie, kobiece wstawki (zwłaszcza genialne w „Love Crimes” ). Niejednokrotnie usłyszymy szept, pomrukiwania, a nawet przepiękną, mroczną recytacje w utworze „Vampiria”. Jeśli chodzi o instrumenty to mamy tu również niemalże cały wachlarz dźwięków. Od fletów (?), które słyszymy w „Lua D’Inferno”, klawiszy, przez majestatyczne solówki na elektryku, wpadające w ucho riffy i pobrzdąkiwania budujące niezwykle tajemniczy, magiczny klimat, na brutalnych, wręcz death metalowych utworach kończąc. A jeżeli już przy klimacie jesteśmy to muszę przyznać, że na tym albumie porywa i czaruje. Jest przepięknie. Zwłaszcza gdy słuchamy albumu nocą. Przeżycie wręcz mistyczne. Nie bez powodu określiłem ich jako „Wilczy” Death/Goth. Zresztą każdy musi poczuć to sam. Dla mnie jest to jeden z najlepszych albumów jeżeli chodzi o gothic metal, a także oscyluje wysoko na mojej osobistej „liście przebojów”.

Jedyne co mogę zrobić, to z najczystszym sumieniem polecić tą płytę każdemu. Polecam gorąco.

]v[ichał

%d blogerów lubi to: