Przeskocz nawigację


  1. Soul for Me
  2. Reverse the Day
  3. All that Is Thirst
  4. Unquiet
  5. Pretty Fin
  6.
19:53 NorthWest
  7. Giant Cat Woman
  8. Switch off the Sun
  9. 1986
10. Air Stands Still
11. Easy Flow

Ocena: 8.5/10

Są płyty, którym wysoka ocena należy się już za samą okładkę. Do jednej z nich należy Silent Treatment Pati Yang. Jest eteryczna, zwiewna i ma w sobie pewien urok, którego nie sposób nie zauważyć i nie docenić.

Cóż, podobnie, jak z okładką, sytuacja ma się z krążkiem. Pati Yang prezentuje nam skrzyżowanie trip-hopu z ambitnym, chilloutowym popem. Otrzymujemy mieszankę bynajmniej nie wybuchową – wręcz przeciwnie. Jest to ciepły, kojący album, który zaprasza nas w strefy urbanistycznych marzeń. Pomaga w tym, oczywiście, specyficzny głos Pati – gdzieś pomiędzy Beth Gibbons z Portishead, a Anją Garbarek.

Osobiście bardziej mi przypadł do gustu bardziej początek płyty – jest on nacechowany bardziej spokojnymi balladami, w tym promującym album All that Is Thirst, potem schodzimy coraz bardziej w kierunku trip-hopu (19:53 NorthWest, Unquiet), ale jest to dobra przemiana. Sprawia, że album w łagodny sposób ukazuje nam coraz to inne oblicza wokalistki i daje dobre pojęcie o jej możliwościach. Takie utwory jak Giant Cat Woman brzmią nawet jak rasowy rap… Jest to jednak jednorazowy wyskok i nawet nie razi. Właśnie to jest atut Silent Treatment – nie drażni, ale wycisza, nie powodując przy tym senności. Ogólnie rzecz biorąc wniosek, jaki się nasuwa, to ten, że jest w chilloucie (jeśli można to tak nazwać) coś lepszego, niż rozreklamowana Katie Melua.

f!eld

%d blogerów lubi to: