Przeskocz nawigację


  1. My Music Is Gone
  2. Facing the Ruins
  3. Lost
  4. My Sweetest Pain
  5. Secret Garden
  6. Eternal Grief
  7. Black Widow
  8. Our Dream
   9. Shadow Dance
10. The End of the World
11. Lullaby
12. Atma Gyan

Ocena: 5/10

Persephone to projekt pani Sonji Kraushoffer znanej przede wszystkim jako płomiennowłosej tancerko-wokalistki z L’Ame Immortelle. Ciekawa rzecz, bo w ramach odstępstw od reguły miast tanecznego elektro-gotyku, mamy darkwave pełną gębą. Nie ma tutaj jakiegoś przebitowania utworów, jest wszechogarniająca melancholia i dziwny spokój.

Spokój, dodajmy, dość sztuczny. Oto bowiem album jest przenicowany różnymi efektami dźwiękowymi, szeptami wokalistki i urwanymi fragmentami melodii. Najbardziej w tym wszystkim razi fakt, że Sonja – tak dobrze radząca sobie z repertuarem, gdzie trzeba trochę pokrzyczeć, tutaj traci całkowicie wyraz. Śpiewa – dosłownie i w przenośni – cienko. Kiedy jeszcze dodamy do tego mało wyrafinowane kombinacje instrumentalne (bo, choć może i imponujące techniką, to zdecydowanie nie odkrywcze), otrzymujemy album tylko nieco powyżej średniej. Powyżej średniej wybija ją przede wszystkim odniesienie głównie do hinduskiej muzyki, co jest ewenementem na skalę europejską. Dobrze, że Sonja i muzycy nie próbują klonować dokonań Ernsta Horna, czy też Teufela, jednak nie daje to wszystkiego, czego powinno. Piosenki nie zapadają zbytnio w pamięć, a kiedy już się stają żywsze, to odczuwa się wrażenie, że nie pasują za bardzo. I mam tutaj w końcu mieszane uczucia – jest to bowiem ciekawa muzyka, ale kompletnie pozbawiona czegoś, co potrafi człowieka porwać. Bez skupienia otrzymamy tylko kawał ponurego neofolku z ładnymi kompozycjami. Lepiej tutaj wypada już bliźniaczy album – Mera Sangeet Kho Gaya. Wygląda to trochę, jakby muzycy się uczyli tylko na własnych błędach. A chyba nie o to chodziło kobiecie, która nowicjuszką w muzyce nie jest zdecydowanie?

f!eld

%d blogerów lubi to: