Przeskocz nawigację

  1. Ôwi Tristan
  2. Name der Rose
  3. Maiden in the Mor
  4. Lamento de Tristano
  5. Am Morgen Fruo
  6. Lasse
  7. Ecce Gratum
  8. Spiegelglas
  9. Marvillosos
10. Entre moi et mon amin
11. Gottine Mine
12. Vedes Amigo
13. Verriret

Ocena: 4/10, po rewizji: 7.5/10

Błe. Pierwsze wrażenie jest straszne: album długi, przegadany i rozmyty. Drugie wrażenie jakoś nie bardzo dobiega od pierwszego. Powód? Brak Ernsta Horna i zmiana stylistyki o 180 stopni. Dość, by zniechęcić nawet najbardziej wytrwałego. Pierwszy problem polega zresztą na tym, że „Owi, Tristan” sprawia wrażenie mętnej papki. Później jest już lepiej, ale klimatem tak jakoś dziwnie. O ile pierwsze dwa Qntal sprawiały wrażenie pustyni, ewentualnie monumentalnej wieży, o tyle Qntal III jest bagnisty, ponury i ogólnie cmentarny. Utwory pasowałyby nieźle jako podkład pod sesję rpg w Warhammera. Taka Maiden in the Mor, czy Spiegelglas naprawdę mają niezłą dawkę klimatu. Tylko dlaczego postanowiono go poprawić jakimś koszmarem w stylu przesterowanych elektryczych gitar i agresywnej perkusji?

Do tego zrzędzenia należałoby dorzucić jeszcze jedno – większość utworów jest dość długa, a już w połowie się nudzą. Syrah tutaj średnio interesuje, muzyka też nie zachwyca oryginalnością rozwiązań.

Gdzie więc plusy? Raz: w klimacie. Dwa: w Ecce Gratum, które jest, co prawda, techniawką koszmarną, ale ma swój wdzięk i sympatycznie się do tego skacze oraz w Entre moi et mon ami, które jest przepiękną balladą. I właśnie to ostatnie podbija ocenę albumu o jedno oczko. Dla wytrwałych.

f!eld

PS Jak pewnie zauważyliście – Qntal III otrzymał nową ocenę. Wynika to przede wszystkim z tego, że ostatnio, gdy do niego wróciłem, odkrył swój urok właśnie w tych bagienno-cmentarnych klimatach. Jest to naprawdę dobra, choć depresyjna płyta. Jeżeli ktoś jednak jest zakochany przede wszystkim w Qntal z udziałem Horna, to niech już zostanie przy 4.

%d blogerów lubi to: