Przeskocz nawigację

  1. Un Vers De Dreyt Nien
  2. Ad Mortem Festinamus
  3. Anc Non Lo Vi
  4. Por Mau Tens
  5. Floris e Blancheflor
  6. Unter der Linden
  7. Rossinhol
  8. Non Sofre Santa Maria
  9. Doussa Res
10. Jherusalem
11. Santus
12. Black Death

Ocena: 8/10

No cóż, niewiele można pisać o dobrych albumach, łatwiej jest o tych beznadziejnych. Wtedy dopiero można popisać się krasomówstwem (i zasobem złośliwości). Jeżeli chodzi o Qntal I, to była to właściwie burza wśród darkwave’owców. Pierwsze pytanie: co to, do cholery jest? Drugie: co za wariat to wymyślił? (przypominam: mamy rok 1992, nie ma jeszcze na rynku takich cudów jak Nightwish, Within Temptation itd., a zatem archetypem wokalistki jak na razie wciąż jest Bonnie Tyler, ew. Madonna. W najlepszym razie Nina Hagen) Po trzecie: to niezłe…

A zatem, mamy do czynienia z prekursorem electro-medieval (nie licząc Estampie). Co można o tym prekursorze powiedzieć? A no na pewno to, że jest oryginalny i przykuwa uwagę. Gdy już się przebijemy przez warstwę pozornej monotonii, odkryjemy wspaniały wokal Syrah i bogactwo dźwięku (mimo, ze elektronicznego), to przeniesiemy się w mroki średniowiecza… Chansons de geste? Nie, nie ten adres. Raczej kościoły, inkwizycja, heretycy, wsie, brudne miasta… Qntal to średniowiecze bez delikatności. Jest krew – i niech będzie. Jest brud, smród i ubóstwo – no to pośpiewajmy o tym. I w ten sposób rozpoczyna się mroczna historia w erze wypraw krzyżowych. Takie przynajmniej jest moje wrażenie po wysłuchaniu Qntal I.

Na pewno zaś rzuca się bardzo zróznicowanie: obok dość siermiężnych, ale wartych przesłuchania Jherusalem, Por Mau Tens i Non Sofre Santa Maria, mamy też ostre bity w Black Death i Ad Mortem Festinamus. Natomiast sam album jest pełen smaczków i odniesień w jednym utworze do drugiego (na przykład w Sanctus w pewnym momencie słyszymy „ad mortem festinamus/peccare desistamus”). Ogólnie rzecz bardzo godna polecenia, choć dość monotonna dla niewprawionych.

PS. Deine Lakaien i Qntal zaśpiewali razem Un’ Vers de Dreyt Nien/My Winter’. Jest to o tyle ciekawe, że Syrah w duecie z Veljanovem i na dodatek śpiewający oboje a capella wywołują gigantyczne wrażenie. Naprawdę.

f!eld

%d blogerów lubi to: