Przeskocz nawigację


  1. I Månens Favn
  2. Spindelsinn
  3. Skogens Kjole
  4. Agatha
  5. Trollferd
  6. Vintersol
  7. Jeg Kommer Inn
  8. Hør Min Sang
  9. Som Av Meg
10. Nordnatt

Ocena: 9/10

Norweska Enya – to bardzo dobre określenie, gdyby opisywać Kari Rueslatten tylko pod kątem jej dwóch pierwszych solowych płyt. Muzyka składa się z tych samych elementów – spokojne, tajemnicze melodie oraz wyeksponowany na pierwszy plan głos artystki. Kiedy jednak słuchając Enyi czuję się jakbym przeniósł się do krainy elfów, znanej między innymi z kart powieści J.R.R. Tolkiena, tak muzyka Kari pełna jest skandynawskiego klimatu, zimowych krain i Trolli skrywających się po lasach ;) A teraz, kiedy już opowiedziałem o moich muzycznych halucynacjach czas przejść do bardziej konkretnych spraw.

Nie będę ukrywał, że jestem wielkim fanem głosu Kari – Nienależnie czy śpiewa w zespole metalowym, czy też tworzy ambitny pop. Jej głos jest zawsze piękny, słodki i urzekający. Urzekająca- to jest też odpowiednie słowo by opisać drugi album Norweżki noszący tytuł „Spindelsinn”. Muzyka oparta jest na fortepianie, skrzypcach, gitarze akustycznej oraz przeróżnych instrumentach perkusyjnych (grzechotkach i innych takich). Melodie są stonowane i jak zawsze stanowią tylko tło dla popisów wokalnych Kari – od cichych szeptów, deklamacji, aż do wysokiego falsetowego śpiewu. Jednak to, że muzyka nie jest wyeksponowana nie znaczy wcale że jest zła – wystarczy posłuchać pięknych fortepianowych melodii w „Som Av Meg” czy „Jeg Kommer In” Warto wspomnieć, że wszystkie utwory na płycie zostały zaśpiewane po norwesku co dodaje jej tylko specyficznego klimatu.

Bez wątpienia „Spindelsinn” to płyta magiczna – słuchając jej trudno jest się nie dać ponieść marzeniom. Jest to idealny wybór dla wszystkich, których fascynuje skandynawski klimat, dla marzycieli a także, a może przede wszystkim, dla koneserów pięknych kobiecych głosów

Ixion

%d blogerów lubi to: