Przeskocz nawigację


Inwokacja
1. Zdumienie


Część I
Krzyż

2. Powstał człek
3. Trzy krzyże
4. Żywym nie dane…
5. Kto nie bierze swego krzyża


Część II
Weselne gody w Kanie Galilejskiej

6. Trzeciego dnia odbyło się wesele
7. Opuści człowiek ojca matkę
8. Oblubienica i Oblubieniec
9. Śmierć i trzy druhny z Kany Galilejskiej
10. Szatański, weselny chichot…
11. A oni wierzyć w to nie chcieli


Część III
Weselne gody w Słupi Nowej

12. Drugi list do świętego Pawła
13. Ślub w Sanktuarium Drzewa Krzyża Świętego
14. Oblubieniec
15. Uczta weselna w Słupi Nowej
16. Przyśpiewka orszaku weselnego


Część IV
KRZYŻ – A.D. 2000

17. Ten nie może być moim uczniem…
18. Śmierć i cztery pory roku
19. Świętokrzyska Golgota


Finał

20. Co ma przeminąć, to przeminie

Ocena: 5/10

Na początku był jazgot. O to, że zostanie stworzone coś wspaniałego, coś, co wypromuje jednocześnie region, będzie hołdem dla Jana Pawła drugiego i będzie niosło wielkie wartości. Co wyszło? A no, zgodnie z zasadą, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, otrzymaliśmy proporcjonalną jakość. Nie jest źle, wręcz nawet przeciwnie, ale jakoś mi to trąci kiczem.

I właśnie kicz tutaj powoduje, że mam odrazę do tego albumu. Jest słodko, poprawnie i zasadniczo dość dziwnie. Oczywiście, mamy konkretny kawał muzyki, nawet niezłej (zwłaszcza w finale), ale, jak praktyka pokazuje, stworzenie czegoś, co będzie doskonałe od początku do końca, może być ciężkie. Efekt wyszedł pośredni, jak już powiedziałem. Nie jest źle, ale niektóre rozwiązania zadziwiają.

Otrzymaliśmy bowiem coś, co nie jest złą muzyką, ale także niczym, najwyższych lotów. Sprawnie zmajstrowane kompozycje, przyjemne melodie, wpadające w ucho zasługują na pewną pochwałę, bo przykuwają uwagę. Mógłbym zarzucić tylko, że po pewnym czasie, gdy już się „osłuchają”, tracą urok i robią się dość monotonne. Ale tak bywa ze wszystkim. Gorzej, że teksty są na niższym poziomie – zbyt górnolotne i ckliwe, by wzbudzić – przynajmniej we mnie – zachwyt. Po prostu Książek trochę się za bardzo przejechał przy pisaniu libretta i wyszło różnie. Zabiegi są tak ograne, że można czasem tylko siedzieć z otwartymi oczami: mamy zgrabne teksty, ale lekko trącące… Nie powiem czym, ale drobny przykład:

Z życiem tak bywa jak z chorobą
Kostucha w lustrze zęby szczerzy
Żyć znaczy życie dzielić z tobą
A nie być z tobą – znaczy nie żyć

Khem. Tak, czy inaczej, należy się jednak piątka. Jest uczucie, jest pasja, nie ma zmanierowania. Żeby tylko jeszcze było to dość odkrywcze. W każdym razie – miła rzecz do posłuchania np. w drodze. Jeżeli ktoś chce kontemplować – toże, ale radzę się wybrać na koncert, bo trochę trudno będzie w domowym zaciszu.

f!eld

%d blogerów lubi to: