Przeskocz nawigację


  1. I am the dark
  2. Furious stars
  3. Melissa
  4. Waking a lie
  5. Longonelost
  6. Panicky joy
  7. Cinderella
  8. Symphony of pain
  9. Come as You are
10. Recall
+11. Cinderella (club mix)
+12. Melissa (remix by KIEW)
+13. I am the dark (Electronoir mix by COMBICHRIST)

Ocena: 9/10

Jeżeli ktoś się spodziewał, ze projekt Tilo Wolffa (Lacrimosa) będzie kolejną porcją smętów, to się grubo pomylił. Snakeskin to przede wszystkim czysta elektronika połączona z głosem rodem z koszmarów – ni to growl, ni to wrzask… Cóż, żeby na tym się skończyło.

No dobrze, wytłumaczmy sobie po kolei parę rzeczy. Po pierwsze: to, że Tilo macza w tym palce, to gwarant jedynie tego, że wokalista śpiewać umiał nie będzie. Reszta to grunt usuwający się spod nóg wraz z pierwszym utworem.

Otóż I am the dark to sterta wściekłych wrzasków podbudowanych mocno ostrymi bitami, a linię melodyczną prowadzą jakieś psychodeliczne organy. Potem nie jest lepiej, tym bardziej, że „ballady”, to po prostu skrzeki do wolniejszej, transującej muzyki. Czysty cybernetyczny horror.

No i Come as You are. Jeżeli ktoś myślał, że to cover znanego wszem i wobec zespołu, to się mylił. Reszta, czyli popapranie dźwiękowe, zostaje na miejscu.

Podsumowując? Miłośników ekstatycznej elektroniki i Tilo Wolffa raczej nie trzeba będzie zachęcać. Kolega skwitował Music for the lost jako coś pomiędzy Marylinem Mansonem a Rammsteinem, w elektronicznej konwencji. Komentarz może nie oddaje całokształtu, ale personal horror serwowany przez muzyka zapada na długo w pamięć i jest naprawdę mocnym wrażeniem. Tym bardziej, że to dość świeża, mimo wszystko, idea. Tilo odkrywa nowe horyzonty w muzyce i się nie gubi… A to zasługuje na co najmniej dziewiątkę. Którąż to nagrodzimy ów album.

Palce lizać.

f!eld

%d blogerów lubi to: