Przeskocz nawigację


  1. Tanzwut
  2. Ekstase
  3. Luegner
  4. Bitte Bitte
  5. Das Labirynth
  6. Niemals ohne dich
  7. Die Drohne
  8. Der Waechter
  9. Daemmerung
10. Was soll der Teufel im Paradies
11. Gigolo
12. Ikarus
13. Goetterfunken

Ocena: 4/10

Jeżeli mam być szczery, to Labyrinth der Sinne może stanowić najlepszy przykład tego, że reguła „dobry zespół stworzy dobry projekt”, też ma swoje odstępstwa, a Tanzwut stworzony przez muzyków z Corvus Corax jest… cóż, dobrze odrobioną pracą domową z tego zadania…

Bo co też tak naprawdę dostajemy na tym krążku? Rammsteina, tylko, że w konwencji z dudami. Odhumanizowany głos Teufela wcale tak nie zachwyca, natomiast te dudy mogą w najlepszym wypadku doprowadzić słuchacza tylko do bólu głowy. Powód jest prosty – zero wytchnienia, cały czas szaleńczy poppunkowy (strasznie mi to przypomina Pidżamę Porno po ataku niemieckich fanów neofolku) mjuzik, wdzięcznie wspomagany przez drażniącą – niestety – elektronikę. Miało być nowatorsko, powalająco i w ogóle, a wyszedł średni albumik na jedno przesłuchanie. Głowa boli, a w przeciwieństwie do Rammsteina, tutaj ma się odczucie nudy. W kółko ograne motywy, pomysły raz jadą w stronę Corvus Corax, a raz w stronę Lindemanna i jego zespołu.

Cóż, Teufel i jego kumple zapomnieli, że poza dudami, nietypowym imagem i względnie przystojnym mięśniakiem, który przyciągnie żeńską część publiki, trzeba jeszcze zainwestować w muzykę. Ta, owszem, jest, ale nieświeża. Piosenki są w sam raz na jeden raz i jeżeli ktoś miał nadzieję na kolejną wersję Corvus Corax In electronica, to się przeliczył. Istna cyberpunkowa nekromancja.

f!eld

%d blogerów lubi to: