Przeskocz nawigację


  1. Kuin Henkäys Ikuisuutta
  2. You Would Have Loved This
  3. Happy New Year
  4. En Etsi Vaista, Loistoa
  5. Happy Christmas (War Is Over)
  6. Varpunen Jouluaamuna
  7. Ave Maria
  8. The Eyes of a Child
  9. Mökit Nukkuu Lumiset
10. Jo Joutuu Ilta
11. Marian Polka
12. Magnificat: Quia Respexit
13. Walking In the Air
14. Jouluyö, Juhlayö

Ocena: 6.5/10

Bardzo ciekaw byłem, jak się potoczą losy fińskiej metalowej divy po odejściu z Nightwisha. Tarja przygotowuje niby od ponad roku album i nie wiem, czy – jeżeli docelowo miał być to krążek o ledwie wymawialnym tytule – dobrze robi, że aż tyle kombinuje, zamiast szukać kolejnego zespołu.

Płytka bowiem nie jest jakaś tragiczna, ale, podobnie jak w wypadku Gregorian, jest dość bezpłciowa. Trudno tu powiedzieć, gdzie się zaczynają nudy, bo chyba ich ośrodek leży w kompozycjach klasycznych, które średnio współgrają z popowymi kawałkami. A może to wina samej Tardży, jak na nią mawiają Anglicy, i jej głosu (nawiasem mówiąc – Henkays ikuisuudesta znaczy tyle, co głos z niebios, czy jakoś tak… ambitnie, proszę Pani), który zaczyna już nudzić. Za dużo w nim egzaltacji i słodyczy. W ten sposób takie Happy New Year Abby jest wręcz nieznośnie upupione, a Tarja śpiewająca po hiszpańsku… ech… Podobnie chórki w Happy Christmas – Lennon się przewraca w grobie. Za to podczas słuchania Jouluyö, Juhlayö można sprawdzić, jak Finowie sobie łamią języki kolędami :)

Mógłbym tak pojeździć po wszystkim, ale trzeba oddać jej sprawiedliwość, że w repertuarze poważnym świetnie się sprawdza. Poza tym o słabości nawet niezłej płyty decydują trzy czynniki.

Pierwszy to jej tematyka – co sprawia, że Henkays w najlepszym wypadku będzie puszczane w odtwarzaczu przez miesiąc.

Drugi to jej długość, czyli gdzieś o 1/3 za dużo tego, co sprawia, że album się nudzi, albo przynajmniej nie wywołuje już w połowie takiego zainteresowania, jak na początku.

Trzeci – największy, to Walking in the Air. Widać, że ta aranżacja nie dorasta nawet do pięt zmajstrowanej przez Tuomasa Holopainena. Jest pozbawiona mocy i pasji cechującej wersję Nightwisha, a także tej niewinności, którą posiadał oryginał Howarda Blake’a. Jest tylko po prostu poprawna robota.

I tak dobiegamy do końca. Dam 6.5, bo jest kilka naprawdę pięknych kawałków, jak You Would Have Loved This, czy Varpunen Jouluaamuna. Ale to nie zmienia faktu, że jeżeli Tarja nie wpadnie na coś, to Finowie będą kupować jej płyty raczej z przyzwyczajenia, niż z miłości do piosenkarki i muzyki, jaką wykonuje. A nie chyba o to jej chodzi.

– f!eld

%d blogerów lubi to: