Przeskocz nawigację


  1. The Sweet Life
  2. Fly Away
  3. Black Girl
  4. The Wind
  5. Seraphim
  6. Town By The River
  7. Longer Longer
  8. In My Room
  9. Das Lied vom einsamen Mädchen
10. Chains Of Steel
11. Blag Zhivot
bonus: Love Minus Zero

Ocena: 8/10

Szanowni Państwo wiedzą, co to „dark pop”? Nie? To najwyższy czas się dokształcić, bo okazja jest nie byle jaka. Oto czołowy wokalista niemieckiej alternatywnej sceny muzycznej wydaje drugi już solowy album. Właśnie utrzymany w konwencji dark pop, a nie, jak to miał zwyczaj w duecie Deine Lakaien, darkwave/new romantic.

Otrzymujemy zatem godzinkę lekkich, aczkolwiek przesyconych melancholią oraz elektroniką utworów. Oto na dzień dobry serwowane nam jest The Sweet Life. Szczerze? Brzmi jak bardziej dyskotekowa wersja Deine Lakaien. Myli się jednak ten, kto uważa, że cały czas Veljanov będzie klonował sam siebie. I rzeczywiście – drugi utwór to już zupełnie inna stylistyka… Fly Away mnie zachwyciło – po pierwsze pełne jest optymizmu, wręcz kopie energią. Sposób, w jaki jest ono zaśpiewane oraz lekko ironiczny, ale pełny romantyzmu tekst, sprawiają, że chce się tego słuchać wciąż i wciąż… Tak, niski bas Aleksandra rzeczywiście doskonale sobie radzi z konwencją radości. Hmm… Kolejny kandydat na 10. Koniecznie!

Potem jest jednak już niezbyt równo – Black Girls jest taki troszkę monotonne. Singlowe The Wind też nie zachwyca, jednak rekompensuje je w pełni Seraphim. Ja chcę więcej takich ballad! Jeżeli chodzi o dawkę melancholii, to przebija on takie pomysły, jak slawetne Love Me to the End Deine Lakaien. No cóż. Seraphim i Fly Away to zdecydowanie dwa najjaśniejsze punkty w całym programie.

Potem mamy już też dobrą muzykę w postaci specyficznego, lekko psychodelicznego Town by the River i In My Room. W międzyczsie są też takie kawałki jak sentymentalne Chains of Steel, czy spokojne Longer Longer. Choć, szczerze mówiąc, to drugie po kilkukrotnym przesłuchaniu działało mi tylko na nerwy.

Całą płytę zamyka, w roli klamry, Blag Zhivot – chorwacka wersja Sweet Life. Równie energetyczna, równie psychodeliczna, co poprzednik.

Album jest dość nierówny – są lepsze i gorsze momenty, przesycenie elektroniką też nie zawsze daje dobre efekty, jednak ciepły i głęboki głos Veljanova to wynagradza. Dla miłośników ciekawych brzmień jest to rzecz obowiązkowa. Ot, takie „si, si, jazzy, trendy dark pop electronic” ;) I w dodatku o wiele ciekawszy, niż debiut.

f!eld

%d blogerów lubi to: