Przeskocz nawigację


1. Restless
2. Enter
3. Pearls of Light
4. Deep Within
5. Gatekeeper
6. Grace
7. Blooded
8. Candles

Ocena: 6/10

Pierniczeję chyba. Niby powinienem lubić klasyczne rzeczy, tym bardziej, ze urągam na cofanie się w rozwoju Within Temptation, ale stara płyta nijak mi nie przypadła do gustu. Być może dlatego, że doom z syreną to dla mnie Gabinet Doktora Caligari. Czyli niby klasyka, ale lekko kiczowata.

No, ale po kolei, jak to mawia pani w podstawówce, wpuszczając dzieci do sali (to samo potem mówi diabeł przy wpuszczaniu złych recenzentów do piekieł…). Powinno być niby nieźle – mamy Restless i Enter. Restless jest nawet niezłe, ma w sobie coś eterycznego, co porywa słuchacza. Enter trochę mnie rozdrażniło growlem, ale to też można przetrawić. Pearls of Light też znośnie. A potem równia w dół. Deep Within i Gatekeeper są prawie identyczne, przelatują przez ucho – i tym bardziej ból, bo gdy posłuchałem Deep Within oddzielnie, okazało się, że utwór jest rewelacyjny. Grace trochę ratuje poziom, podobnie najlepszy obok Restless kawałek na płycie, Blooded – muzyka niczym z porządnego filmu. No i Candles na zakończenie. Tylko to zakończenie pozostawia niedosyt.

Z perspektywy czasu okazuje się, że nierówny album poradził sobie lepiej, niż najmłodsze dziecko zespołu. Enter zapisało się w pamięci słuchaczy jako porządny, gotycko-doomowy krążek z ciekawymi wokalami i liniami melodycznymi. Mnie jednak głowa rozbolała pod koniec od tego piania Sharon i nawet okładka – jedna z ładniejszych nawiasem mówiąc – nie ruszyła mnie bardzo. Ot, takie ładne, sielskie granie. W sam raz dla nastolatek rozkochanych w atmosferze tajemnicy. A może i kompletnie nie dla nich? Tylko dla kogo?

Szóstka się jednak należy, bo są utwory i dobre i bardzo dobre. Żeby jeszcze nie było tej monotonii (bo klimat jeździ po słuchaczu, niczym kilkutonowy walec. Problem w tym, że tylko jeździ. Przydałoby się coś do poskakania). Ocena może niesprawiedliwa, ale sprawiedliwości już i tak stało się zadość. Enter zostało uznane za klasyk przez cały świat muzyczny.

f!eld

2 Comments

    • fhasehrew
    • Posted 25 sierpnia, 2009 at 9:34 pm
    • Permalink

    plyta dla nastolatek? chyba zartujesz. nastolatki zakochane w ‚gotyku’ biegną po THoE a nie po Enter! Zdzwilabym sie gdyby jakiejkolwiek z nich w ogole mowila cokolwiek ta nazwa. bez przerwy czytam o kiczu w Twoich recenzjach. co takiego kiczowatego jest w tej plycie? pearls of light jest moim zdaniem jedną z ich najlepszych piosenek, a growl roberta naprawdę sie wpasowuje, mimo ze przyznał, iz nie potrafi do konca poprawnie growlować.

  1. Kiedy tę recenzję pisałem, nie było jeszcze THoE, a nastolatki zakochane w gotyku… Ech…
    Kiedyś goci słuchali The Bauhaus i Sisters of Mercy, a nastolatki zakochane w gotyku – Within Temptation i Theatre of Tragedy (mówimy o czasach, kiedy najnowszym albumem WT było Mother Earth, a Theatre of Tragedy mówiło dopiero o rewolucji, jaką przyniesie Musique).
    Teraz goci słuchaję Within Temptation i Theatre of Tragedy (do właśnie tamtego okresu), a zakochane w gotyku nastolatki szaleją na punkcie THoE i DPP. Oraz Storm.
    Dla mnie wtedy to był kicz. Przy dzisiejszym poziomie muzyki – nie jest to kicz, a jest sztuka. Wszystko się reewaluuje. Growl mi do tej pory nie pasuje, aczkolwiek przyznam tu szczerze – po rewizji Enter dostałoby u mnie spokojnie 8.

    Ale te 6 lat temu sytuacja była diametralnie inna, a Evanescence dopiero raczkowało.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: