Przeskocz nawigację

1. Die Sehnsucht in mir
2. Mandira Nabula (Special Version)
3. A.u.S. (Special Version)
4. Feuer
5. A Prayer for Your Heart
6. I Lost My Star in Krasnodar (Special Version) 
7. Die Taube
8. Call Me With the Voice of Love (Special Version)
9. Der Tote Winkel (Special Version)
10.Koma (Special Version)

Ocena: 7/10

Lacrimosa to cud-zespół. Aż do Echos nie wypuścili słabego albumu, licząc single. Ba, single czasem przebijały i tak świetne lub doskonałe longplaye. Echos podzieliło słuchaczy na tych, którzy uznali je za smęty i tych, którzy zachwycili się intymną atmosferą. Po Lichtgetstalt było już wiadomo, że Echos było albumem bardzo dobrym, a w porównaniu ze swoim anemicznym następcą – rewelacyjnym.

A potem przyszło Pragnienie… i okazało się, że może być gorzej. Dwie zapowiedzi: Die Sehnsucht in mir i Feuer nakręciły mnie i Versatisa, bo oto Inferno powróciło wraz z Elodią, jeśli nie Fassade.

Nie! NIE! NIEEEE!!! Toż to była porażka… no, ale jest jeszcze digipack, który trochę tuszuje kiepskie wrażenie wersji regularnej. Połowa utworów przeszła gruntowny facelifting i, co ważniejsze, ta połowa, która go wymagała. Jakby Tilo po zmiksowaniu zauważył, że coś jest nie tak i trzeba to poprawić… Tylko po kiego grzyba puszczał w takim razie wersję niedorobioną?

Tak, czy inaczej – lista przeróbek jest imponująca. Od akordeonowego wstępu do Mandira Nabula, który od razu nadaje sznytu po prostu poprawnemu kawałkowi, windując go do kategorii „bardzo dobre”. Dalej – A.u.S. Tutaj poprawka kosmetyczna, rozwleczona końcówka (ale to akurat in plus, bo jest to jaśniejący punkt na firnamencie Krasnodaru) (chyba rozwleczona, bo z Versatisem zadajemy sobie non-stop pytanie, co się zmieniło). Do zmian in plus należy też zaliczyć trochę bardziej agresywne i rozbudowane refreny w Mandirze i Gwieździe Krasnojarskiej, za to Call Me With the Voice of Love po prostu rozkłada na łopatki z solówką oboju. Bez niej ten utwór brzmi jak wykastrowany. Choć, z drugiej strony, Der Tote Winkel odchudzone z początkowej perkusji i gitary nabrało sensu i zaczęło przypominać Am Ende stehen wir zwei z Elodii.

Grzechem za to śmiertelnym jest wydłużenie o dwie minuty Komy. Nie wiem, co w ogóle ten utwór robi na albumie jako takim, bo płyta przez to niebezpiecznie ciąży ku śmierci fonicznej, a agonia przedłużona o dwie minuty w tym przypadku prosi się o eutanazję.

Z minusów edycji limitowanej można by jeszcze wymienić to, że pozostaje przeświadczenie, że z Die Taube i Feuer można by wycisnąć coś więcej, A Prayer mogłoby być fortepianowe, a I Lost My Star in Krasnodar i tak deklasuje jego rosyjska wersja… No i The Last Millenium bardziej by pasowało zamiast Komy.

Suma sumarum album się wyrabia na siódemkę (zacną), choć niesmak wersji pierwotnej pozostaje. Z tego ognia nawet znaków dymnych nie ma porządnych.

Biorąc pod uwagę wpadkę również z ostatnim Snakeskin pozostaje mieć nadzieję, że Tilo weźmie długi urlop albo chociaż zatrudni porządnego wokalistę (bo głos już nie ten – porównajcie choćby Die Tote Winkel i Am Ende… łzy złości stają w oczach). Wtedy może się doczekamy albumu na miarę chociaż Satury.

– f!eld

One Comment

  1. Zgadzam się, iż „Mandira Nabula” jest dobrze poprawiony, aczkolwiek przywodzi mi na myśl pewien rosyjski projekt o nazwie Dvar :P
    „Feuer” jak zwykle super!! Na specjalnej edycji albumu bardziej daje się jednak zauważyć stylistykę jakby wyliczanki, jakiejś gry podwórkowej dla dzieci.
    Natomiast zupełnie nie rozumiem, co Panowie mają przeciwko „Koma”?
    Toż to taki …metalowy dark kabaret ;)
    Choć może macie rację, że niepotrzebnie wydłużono ten utwór.


One Trackback/Pingback

  1. By Podsumowując 2009 « Trois Vierges on 30 Gru 2009 at 3:32 pm

    […] roku: Lacrimosa “Sehnsucht”, Siddharta “Saga”, Theatre of Tragedy “Forever Is The […]

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: