Przeskocz nawigację

  1. Hide and Seek
  2. A Nine Days Wonder
  3. Revolution
  4. Transition
  5. Hollow
  6. Astray
  7. Frozen
  8. Empty*
  9. Illusions
10. Deadland
11. Forever Is the World

Ocena: 4/10

Po „Storm” sytuacja była dość przejrzysta, a mimo to ani trochę satysfakcjonująca – przebojowy, ale wcale nie łatwiejszy w odbiorze woltaż jaki zaproponowano na płytach „Musique” i „Assembly” okazał się nie do udźwignięcia przez Theatre of Tragedy w nowym składzie. Wiele głosów wołało o opamiętanie, jeszcze więcej czekało z obojętnością na kolejne dokonanie zespołu. Czekać trzeba było jak zawsze długie lata, a efekt okazał się niestety znów niewspółmierny do poświęconego czasu.

„Forever Is the World”, tytuł nie mówiący na pierwszy rzut oka nic poza podniosłym i pobożnym życzeniem trwania brzmiącym w słowie „forever” zgrał się doskonale z pierwszym fragmentem jaki puszczono w eter – „Hide and Seek” – na dźwięk obu, redakcja 3Vierges wzruszyła ramionami i postanowiła czekać dalej. To wszystko było zbyt oczywiste. Jednak w końcowym rozrachunku okazało się, że rozczarowaniu już nie towarzyszy ból zębów, a jedynie słodko-gorzki wyrzut, że nie wykorzystano w pełni walorów zwrotu do klimatów bliższych „Velvet Darkness They Fear”.

Przemilczeć wypada wpływ jaki miało przetasowanie pani przy mikrofonie, gdyż była już o tym mowa przy „Storm”, a jednak tym razem byłbym mniej łaskawy bo w satynowej atmosferze fortepianów i melancholii, Nell Sigland wymaga od słuchacza większej tolerancji. Nie lubię porównywania, ale dochodzi do sytuacji podobnej jak w przypadku ostatniego albumu Lacrimosy – zespół, który osiągnął już wiele, pląta się w miejscu, poszukuje nowego wyjścia w starym i podaje album, który bardziej niż wypracowany efekt końcowy, przypomina dziennik z apatycznych studyjnych warsztatów – przetykany piosenkami, których muzyczny temperament zamyka się we frazie „chciałabym, a boję się”. Tyczy się to połowy płyty, a z wymianą tytułów o tyle mam problem, że jeśli nawet, dajmy na to, w „Hollow” zaczyna się coś dziać za sprawą gitary, to zaraz zostaje to pogrzebane, a podobny los spotyka momenty w „Astray”, „Revolution”, „Deadland” czy, na szczęście bonusowym, „Empty”. Wąskie instrumentarium (gitary, perkusja i skąpe klawisze, głównie fortepian) tworzą ubogie w barwy obrazy, które są wręcz stworzone do gotyckich ram. Klimat, a w zasadzie jego mgliste strzępy, to z dawna wyczekiwany dobry omen, tyle że tych smaczków jest jak na lekarstwo i na porządną halucynogenną dawkę uzbierać ich nie sposób. Jeśli nawet instrumenty odziewają się w odmienne faktury, to dźwiękowa inżynieria jaką potraktowano całość jest jakaś szemrana i nie podoba mi się to.

Jednak są tu utwory, które w mojej opinii wynoszą ten album odrobinę ponad poprzednika. „Transition” brzmi jak chwytliwy uciekinier z „Assembly”, który zgubił gdzieś po drodze elektroniczne cargo. „Frozen” to atmosferyczna summa całego albumu, gdzie melancholia i atmosfera znużenia są absolutnie na miejscu i przybierają należytą formę. Jest też, wreszcie, „Illusions” – gdzie skumulowano wyrazistą melodię, wokalne kontrasty, zmienne tempa i wyłaniającą się nagle z tła orkiestrę smyków.

„Forever Is the World” jest w efekcie niezdrowo anachroniczne jeśli rzucić okiem na trzymającą się na jednym gwoździu, rozkładówkę dzisiejszej sceny gothic. A morał z powrotów do korzeni taki, że (cytując f!elda) kota przy tym nie pokroisz. Jestem świadom, że znajdzie się zastęp śmiałków, którzy w akustycznych popiołach i klawiszowych outrach dosłyszą nawet ducha doby „Aégis” i będą zadowoleni (patrząc na okładkę, chyba o to zespołowi chodziło), ale w moim wydaniu byłby to wyraz desperacji w pogoni za cieniem. Nie stało ognia i wina by móc cienie potraktować serio.

Ver.

One Comment

  1. Osobiście miałem wrażenie, że to raczej nie „chciałabym, a boję się”, ale „nie chcę, ale muszę (bo mnie z zespołu wywalą)”. :>


One Trackback/Pingback

  1. By Podsumowując 2009 « Trois Vierges on 30 Gru 2009 at 3:32 pm

    […] Zawody roku: Lacrimosa “Sehnsucht”, Siddharta “Saga”, Theatre of Tragedy “Forever Is The World” […]

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: