Przeskocz nawigację

  1. Dog Days Are Over
  2. Rabbit Heart (Raise It Up)
  3. I’m Not Calling You a Liar
  4. Howl
  5. Kiss With a Fist
  6. Drumming Song
  7. Between Two Lungs
  8. Cosmic Love
  9. My Boyfriend Builds Coffins
10. Hurricane Drunk
11. Blinding
12. You’ve Got the Love

Ocena: 8/10

Lubię momenty kiedy mój sceptycyzm wobec artystów wyłowionych z fali medialnego sukcesu, okazuje się bezpodstawny w kontakcie z zawartością albumu. Grunt to wyczuć odpowiednio wcześnie, że nie warto szukać dziury w zupełnie całym obrusie, i spróbować w bezkrytycznym podejściu skorzystać jak najwięcej z przypływów szafranowego talentu. Jedne albumy to ułatwiają, inne wręcz przeciwnie. Jeśli chodzi o Florence and the Machine, mam wrażenie, że oto zebrano muzyczne zdobycze i triumfy dekady pod egidą pojemnych płuc niepokornej Florence Welch.

Spośród wielu głośnych albumów ostatnich lat, mniej jak połowa jechała w paradzie indie-popu w stronę złotych bram sukcesu, a z pozostałej części, więcej niż połowa naiwnych gwiazdek pop próbowała wmówić otoczeniu to, jak bardzo są indi, alt-, ą, ę, i w ogóle. „Lungs” przy bliższym poznaniu zdaje się nie plasować w żadnej z tych grup. Obiecałem sobie prędzej skoczyć w pokrzywy niż przytaczać choćby jedno nazwisko, jakie przychodzi na myśl odnośnie Florence Welch. Jeśli ktoś w świecie muzyki zasługuje na miano folkniętej desperate housewife, to właśnie ona. Atmosfera licznych wesel i pogrzebu wylewa się wartko potokiem angielskiego wina zwłaszcza z „Rabbit Heart” – a podobna szalona mieszanka miłosnego i śmiertelnego ziela miesza się na „Lungs” nieustannie. Wiktoriańskie pozytywki, dionizyjskie tamburyny i celtyckie riffy na złotych harfach to miejscami tylko zmyła, bo impreza na językach jest zdecydowanie dekadencka – słychać to nie tylko w tekstach.

Już od pierwszego kawałka „Dog Days Are Over” gorączka postępuje i obejmuje coraz to wyższe piętra. Prześcieradła płoną w „Kiss with a Fist” (które w warstwie muzycznej bardziej niż wet za wet z partnerem przypomina symboliczne darcie kotów z Katy Perry), saloon wrze w „Girl with One Eye”, a astralne płomienie miota „Cosmic Love” – wspaniały utwór, jak dla mnie, kometa na firmamencie. Zderzenie łomoczącej perkusji z perłami żywych strun i smyczków znajdzie się też między woalami opadającej kurtyny w pięknym „Blinding”. Te dwa ostatnie tytuły to też dowód na to, że chwilami odstawiona na bok zostaje maniera błazeńskiego teatru. Chociaż „Lungs” to, przede wszystkim, album kwitnący świetnymi melodiami.

W odróżnieniu od innych podobnych produkcji (nie czarujmy się – jest bardziej eklektycznie niż rewolucyjnie), zachowana tu została rzadka równowaga: aura szczerych wyznań porusza się tu całkiem nieźle na granicy szaleństwa w stylu dansé macabre. To musiała być zasługa albo jakiejś magii rodem z ogrodów Królowej Kier, albo roztropnego prowadzenia się w realiach muzycznej pasji, że względnie ominięte zostały liczne zagwozdki przepisu na słodki eliksir o delirycznych walorach. Z czymś takim, świńska grypa w głośnikach nam nie grozi.

Ver.

One Trackback/Pingback

  1. By Podsumowując 2009 « Trois Vierges on 30 Gru 2009 at 3:32 pm

    […] roku: Diablo Swing Orchestra “Sing Along Songs For The Damned & Delirious”, Florence & the Machine “Lungs”, Madonna “Celebration” (singiel), Nachtmahr “Alle Lust will ewigkeit”, […]

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: