Przeskocz nawigację

1. Gabriel’s Message
2. Soul Cake
3. There Is No Rose Of Such Virtue
4. The Snow It Melts The Soonest
5. Christmas At Sea
6. Lo How A Rose E’er Blooming
7. Cold Song
8. The Burning Babe
9. Now Winter Comes Slowly
10. The Hounds Of Winter
11. Balulalow
12. Cherry Tree Carol
13. Lullaby For An Anxious Child
14. Hurdy Gurdy Man
15. You Only Cross My Mind In Winter

Ocena: 8+/10

Jeżeli powiem, że jest to moje pierwsze zetknięcie z pełnometrażowym Stingiem (nie liczymy singli puszczanych w rozgłośniach), to najprawdopodobniej zostanę zjedzony żywcem przez jego fanów. Podobnie rzecz będzie się miała z przeciwnikami twórczości Anglika.

Postanowiłem dać jednak szansę i sobie i Stingowi, i… przyznam, porwało mnie. Były Policjant świetnie się odnalazł w zimowo-kolędowej stylistyce, prezentując nam przegląd przez cały chyba możliwy anglosaski folklor. O ile bowiem „Gabriel’s Message” jeszcze nie zapowiada jakiegoś rewelacyjnego albumu, o tyle „Soul Cake” (gwoli przypomnienia – Duchociasto, gdyby mówić językiem Pratchetta, jest wyrobem typowo listopadowym) przemieszane z „God Rest Ye Merry Gentlemen” uderza kontrastem dwóch duchowości, energią i tym pierwiastkiem życia, który gdzieś diabli wzięli w ostatnich produkcjach świątecznych.

Reszta albumu zresztą też sobie nieźle radzi – o ile ballady typu „There Is No Rose Of Such Virtue” czy klasyczne „Balulalow” zawierają po prostu dobrą realizację pomysłu, o tyle inne utwory wręcz kipią odwołaniami. A tu się pojawią barokowi twórcy („Now Winter Comes Slowly”), a tu z kolei przypomni nam się atmosfera angielskiego wybrzeża gdzieś na północy („Christmas At Sea”)… Całość jednak klamrą spaja i wybija się znów na wyżyny wirtuozerii cover – „Hurdy Gurdy Man”. Po jednokrotnym przesłuchaniu słychać, że nie są to odrzępolone kolędy w ramach akcji „Wszyscy mają świąteczny album, mam i ja”, ale naprawdę przemyślana płyta, zasobna w cieszące ucho detale.

Sting funduje nam na „If On A Winter’s Night” podróż nie tyle przez święta, co przez zimową scenerię starej, dobrej Anglii. I dziękujmy mu za to – album jest wyraźnym pociągnięciem niektórych elementów z „Songs From The Labirynth” – przede wszystkim mam na myśli tu liczne inspiracje muzyką dawną. Co prawda Stinga męską odmianą Loreeny McKennitt nazwać jeszcze się nie da, ale trzeba przyznać, że tytuł „sir” nadano mu nie od parady – on naprawdę czuje atmosferę dworu. I doskonale wyprowadza ten dwór na wieś, wprowadzając go zarazem w świąteczny nastrój.

Normalnie chyba się zakochałem w tym albumie.

– f!eld

One Trackback/Pingback

  1. By Podsumowując 2009 « Trois Vierges on 30 Gru 2009 at 3:32 pm

    […] Trois Vierges Strona o Muzyce O nasRecenzje « Sting – IF ON A WINTER’S NIGHT… (2009) […]

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: