Przeskocz nawigację


  1. Midnight Flower
  2. Maiden of the Mountain Deep
  3. The Hour When Daylight Dies
  4. Cold Blows the Wind
  5. Song of the Twilight Fairies
  6. Frozen on the Morn
  7. Higher
  8. She Sung of Love
  9. The Harp, Which I Wake Now for Thee
10. The Voiceless Silence

Ocena: 8/10

Na wstępie muszę przedstawić Państwu sylwetkę Katharine Blake, gdyż mimo wielu długich i owocnych lat spędzonych przez tą panią w muzycznym światku, niedawny „Midnight Flower” jest pierwszym wydawnictwem z jej nazwiskiem na okładce. Natomiast pominąć ten akapit mogą wszyscy, którym nieobcy jest średniowieczny girlsband Mediæval Bæbes i eklektyczna gotycko-rockowa grupa Miranda Sex Garden. Otóż, Blake jest założycielką i liderką obu zespołów. Należy zaznaczyć, że to właśnie jej kompozycje na tle tradycyjnych pieśni wykonywanych przez obie kapele (określenie nie na wyrost, gdyż obracamy się w klimacie progresywnego folku) przedstawiały się nad wyraz powabnie. Tak oto nadszedł czas by wymieszać w kociołku czarownicy wszystkie wypróbowane przez lata muzyczne składniki, i zrobić to z profesjonalnym rozmysłem i pieczołowitością. Efekt jest wspaniały.

Zawartość płyty mogą pokochać wszyscy, którzy pieszczą się klimatem wrzosowisk Albionu i Irlandii zadymionych zapachem palonego morskiego ziela, z tym, że bliżej jest tym pieśniom do zimowej płyty Stinga niż do zawrotnych tańców jakie zapodaje np. Altan. Myślę, że dla niezorientowanych wczesny Clannad i domieszka Nicka Cave’a to też byłby dobry trop. Nie brak tu ani snujących się jak babie lato wokali towarzyszek ze Średniowiecznych Babeczek, ani rzężącego w uszach gitarowego upojenia, które nawiedzało częściej utwory Miranda Sex Garden. Przyznać należy też, że jest to album ballad. Niektórym z nich głosu użycza współproducent płyty Nick Marsh (skojarzenia z Cave’m, zapewniam, nie tylko za sprawą imienia) – wspaniały jest np. duet w „Cold Blows the Wind”. Instrumentarium, tak jak wokalne objawienia, przedstawiają się dość imponująco – od francuskich rogów, przez wiole, po cytrę.

Jest w tym wszystkim również doza transującej, nazwijmy to – wyspiarskiej cyganerii – i mam na myśli zwłaszcza „Maiden of the Mountain Deep” i orientalizmy instrumentalnego „Higher”. Jednakże muzyczne bajanie przybiera na tej płycie mnóstwo innych odcieni – nokturnalny „She Sung of Love”, celtycki prog „The Harp, Which Now I Wake for Thee”, czy darkwave w finale „The Voiceless Silence”. Wszystkie te nienachalne stylistyczne przypływy i odpływy sprawiają, że każdej kompozycji słucha się z wielką przyjemnością i każda odmalowuje swoje własne scenerie, dalekie od szablonowego potraktowania ludowych tekstów i motywów, a ich spoiwem może tu być pewien nieoczywisty ale wyczuwalny oniryzm. Zaś w samym centrum programu płyty Katharine Blake umieszcza swój autorski „Frozen on the Morn” udowadniając, że po 20 latach artystycznych rządów w Miranda Sex garden i Mediæval Bæbes, potrafi bez trudu przekroczyć ramy czasu i wtopić się w dźwiękowy obrazek sprzed wieku.

Jedna z lepszych folkowych płyt ostatnich lat, zasługująca na zdecydowanie więcej uwagi. A może „Midnight Flower”, jak sugeruje tytuł, bardziej korzysta z tego, że pozostaje skryta gdzieś wśród nocy, nieoświetlona elektryczną żarówką popularności. A Katharine Blake naprawdę kroczy o wiorstę dalej niż inne białogłowy brytyjskich biesiad w cieniu karczmy. Wystarczy chwila spaceru bez celu w towarzystwie tej muzyki by pojąć dlaczego dziołchy z dzbankiem mleka schodzą z gościńca gdy na horyzoncie pojawiają się rozwiane, ciemne falbany pieśni Katharine Blake.

Ver.

%d blogerów lubi to: